Zazwyczaj staram się chodzić do kina wcześnie rano (najlepiej w środku tygodnia) tak, aby uniknąć nieprzyjemnych sytuacji związanych z nieprzystosowanymi do kultury widzami. Niestety, raz zemściło się to na mnie, kiedy na sali kinowej byłem tylko ja i kobieta rząd za mną. Po rozpoczęciu seansu wyjęła z torebki jakieś próżniowe opakowanie, wyciągnęła z niego warzywa i zaczęła chrupać - głośno niczym królik Bugs. Ona pochłaniała kolejne brokuły mlaskając niesamowicie, a ja siedziałem i próbowałem skupić się na filmie. Całe szczęście była bardzo głodna, bo pochłonęła całe opakowanie w 20 minut, więc reszta seansu była względnie spokojna.
"Out of the night, When the full moon is bright, Comes the horseman known as Zorro."
18-02-2013, 13:02





