ok, wyjdę z szafy i przyznam się - uwielbiam Modern Family! Walentynkowy epizod wymiótł po całości.
Kto nie słyszał - rodzina Pritchettów to miniatura nowoczesnej amerykańskiej rodziny. Nestor rodziny Jay rozwiódł się po 35 latach małżeństwa i wkrótce poznał kolumbijską piękność i swoją obecną żonę Glorię. Wraz z nimi mieszka też jej syn z pierwszego małżeństwa - bardzo dojrzały i poważny Manny. Syn Jaya, Mitchell, jest gejem i wraz ze swoim partnerem Cameronem właśnie adoptował niemowlę z Wietnamu. Najnormalniej wygląda rodzina córki Jay'a, Claire, która z mężem Philem wychowuje trójkę nastolatków - Haley, Alex i Luke'a. Dużo postaci i brzmi jak z jakiejś telenoweli? Każda jest na szczęście na tyle charakterystyczna, że łapie się wszystko w mig. Humor opiera się głównie na dowcipach słownych i zderzeniach charakterów. Świetnie są pokazane relacje w rodzinie. Na koniec dnia wszyscy się kochają, ale w międzyczasie dogryzaniom, podszczypywaniom, i wrabianiu innych nie ma końca. Króluje w tym zwłaszcza rodzinka Dunphych, ale innym też się zdarza. Nie wiem czemu przyjęło się myśleć o MF jako "ugrzecznionym" - nie ma wielkich tyrad o wyższości białej rasy, tym niemniej, częstotliwość dowcipów z podtekstem seksualnym, obrażającym homoseksualistów czy różne inne grupy jest naprawdę spora. No i co ważne - ten serial mnie po prostu rozbraja kapitalnymi dowcipami w co drugiej linijce, często w trakcie bardzo szybkich dialogów. Uwielbiam też formę - bardzo dobrze sprawdza się stylizacja na dokument. Narracja w dużym stopniu opiera się na komentarzach nagrywanych bezpośrednio do kamery już po wydarzeniach odcinka. Scenki te potrafią zniszczyć system, np. gdy Phil obmawia swoją żonę, a odjazd kamery pokazuje ją siedzącą tuż obok z wyrazem mordu w oczach :) Zresztą świetne aktorstwo to też olbrzymia zaleta serii - od Jaya granego przez Eda O'Neila, przez jego żonę Glorię, Cama, Claire, wreszcie dzieciaki - Manny'ego, Alex i Luke'a - wszyscy perfekcyjnie wcielają się w swoje postacie i wraz z formą dokumentu nadają niesamowicie naturalnego wrażenia. Serial ma zupełnie inny nastrój od sztucznych mikroświatów sitcomów.
Ogólnie polecam, i mam nadzieję, że znajdą się inni odważni przyznania się do niepopularnej na tym forum opinii, że Modern Family jest super :)
Kto nie słyszał - rodzina Pritchettów to miniatura nowoczesnej amerykańskiej rodziny. Nestor rodziny Jay rozwiódł się po 35 latach małżeństwa i wkrótce poznał kolumbijską piękność i swoją obecną żonę Glorię. Wraz z nimi mieszka też jej syn z pierwszego małżeństwa - bardzo dojrzały i poważny Manny. Syn Jaya, Mitchell, jest gejem i wraz ze swoim partnerem Cameronem właśnie adoptował niemowlę z Wietnamu. Najnormalniej wygląda rodzina córki Jay'a, Claire, która z mężem Philem wychowuje trójkę nastolatków - Haley, Alex i Luke'a. Dużo postaci i brzmi jak z jakiejś telenoweli? Każda jest na szczęście na tyle charakterystyczna, że łapie się wszystko w mig. Humor opiera się głównie na dowcipach słownych i zderzeniach charakterów. Świetnie są pokazane relacje w rodzinie. Na koniec dnia wszyscy się kochają, ale w międzyczasie dogryzaniom, podszczypywaniom, i wrabianiu innych nie ma końca. Króluje w tym zwłaszcza rodzinka Dunphych, ale innym też się zdarza. Nie wiem czemu przyjęło się myśleć o MF jako "ugrzecznionym" - nie ma wielkich tyrad o wyższości białej rasy, tym niemniej, częstotliwość dowcipów z podtekstem seksualnym, obrażającym homoseksualistów czy różne inne grupy jest naprawdę spora. No i co ważne - ten serial mnie po prostu rozbraja kapitalnymi dowcipami w co drugiej linijce, często w trakcie bardzo szybkich dialogów. Uwielbiam też formę - bardzo dobrze sprawdza się stylizacja na dokument. Narracja w dużym stopniu opiera się na komentarzach nagrywanych bezpośrednio do kamery już po wydarzeniach odcinka. Scenki te potrafią zniszczyć system, np. gdy Phil obmawia swoją żonę, a odjazd kamery pokazuje ją siedzącą tuż obok z wyrazem mordu w oczach :) Zresztą świetne aktorstwo to też olbrzymia zaleta serii - od Jaya granego przez Eda O'Neila, przez jego żonę Glorię, Cama, Claire, wreszcie dzieciaki - Manny'ego, Alex i Luke'a - wszyscy perfekcyjnie wcielają się w swoje postacie i wraz z formą dokumentu nadają niesamowicie naturalnego wrażenia. Serial ma zupełnie inny nastrój od sztucznych mikroświatów sitcomów.
Ogólnie polecam, i mam nadzieję, że znajdą się inni odważni przyznania się do niepopularnej na tym forum opinii, że Modern Family jest super :)
Im częściej na mnie kamieniem rzucicie,
sami złożycie stos - - stanę na szczycie.
Grastroskopia - Bortal dobrze wpływa na trawienie gier
sami złożycie stos - - stanę na szczycie.
Grastroskopia - Bortal dobrze wpływa na trawienie gier
22-02-2013, 01:27





