A ja zgadzam się ze sobą, że chyba nie ma sensu po prostu oglądać Oscarów. Nagrody nagrodami, ale sama Gala nie zaskakuje od lat i jest od lat tak samo nudna i niewinna. Globy to przyszłość, chetniej obejrze też Independent Spirit Awards, jezeli poprowadzi je ktoś, kto nie jest Andym Sambergiem. :) (Ale np Joel McHale'em: http://gawker.com/5771397/heres-joel-mchales-extra-dirty-independent-spirit-awards-monologue) Po prostu - Oscary mają być takie przeciętne, jak przeciętny produkt wakacyjny z Hollywood: bez jaj i milusi. Meh. A Seth mnie nie zrobił zupelnie. Jeden czy dwa zarty spoko, ale nic, co chcialbym obejrzec ponownie.
Ostatnim prowadzacym Oscary, który zapewnił mi rozrywke był Hugh Jackman, bo idealnie wpasował się i po prostu popłynął z tym niewinnym (potrzebuje polskiego odpowiednika angielskiego "vanilla"), wesołym założeniem gali.
Ostatnim prowadzacym Oscary, który zapewnił mi rozrywke był Hugh Jackman, bo idealnie wpasował się i po prostu popłynął z tym niewinnym (potrzebuje polskiego odpowiednika angielskiego "vanilla"), wesołym założeniem gali.
26-02-2013, 18:28 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 26-02-2013, 18:43 przez Gal Anonim.)





