Dune 1984 - extended cut. Boże nie wiem czy to wina raczkującego jeszcze Lyncha, który nie wiedział tak do końca na co się porywa, czy kompletnie nie filmowy aspekt książki. Każda scena , każdy character dewelop, jest tu tak koszmarnie zaserwowany, że nawet specjalnie dodany narrator objaśniający wszystko w tle do tej wersji nie ułatwia zrozumieć wszystkich niuansów. Mnustwo ujęć , dublowanych przez co nie wiadomo tak naprawdę na jakiej planecie się teraz znajdujemy. Przywódca Harkonenów tylko krzyczy i wyciska pryszcze ( jedna z najbardziej irytujących postaci w historii kina ). Zanotowałem wielkie wtf w połowie filmu, kiedy wielki zmutowany nawigator zaczyna wysrywać z siebie planety i układy kosmiczne. Z tego co mi wiadomo to używał przyprawy do podróżowania miedzy planetami i układami w kosmosie a nie do ich wydalania w osoczu przypominającym śluz porodowy. Koszmarnie to wygląda. Takich baboli jest tu mnóstwo, a ludzie teleportują się z jednego miejsca do drugiego ( dziewczyna na końcu jest w komnacie a za chwile na zewnątrz onanizuje się sztyletem w świetle chwały). Wojownicy Harkonenow to banda idiotów z minigunami których wogóle nie używaja a mimo to przeciwnicy na ich widok umierają. Fremeni są nie lepsi do zabijania swojego wroga używają jakiegoś dziwnego urządzenia, które strzela tylko i wyłącznie na odgłosy w stylu "a Dżiaaa" masakra. Kiedyś oglądałem wersję kinowa i mile ją wspominam, ale sądząc po tym, że jest to tylko i wyłącznie skrócona wersja tej nieoglądalnej kupy to sobie daruje. 5/10 za scenografię i jako taki klimat << Leśne dziadki Imperatora Shaddama IV rządzą... ;)
06-03-2013, 15:48 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-03-2013, 15:54 przez Predator895.)





