(05-03-2013, 23:17)Persona non grata napisał(a): Mama (reż. Andres Muschietti)
Aż tak źle nie jest, bez przesady. Początek filmu to prawdziwa rewelacja, potem jest bardzo dobrze, dobrze, średnio, aż w końcu film można określić jako "litości niech mnie ktoś dobije i skróci te męczarnie".
Co mi się podobało oprócz fenomenalnego początku? Wszelkie ujęcia z dzieciakami, kiedy te były zdane tylko na siebie (pod warunkiem, że się nie odzywały). Jessica Chastain, świetnie zagrała, czuć było, że się stara i ma co grac. Mniej więcej połowa albo trzy czwarte filmu, kiedy nie do końca wiadomo o co chodzi i z czym mamy naprawdę do czynienia. Nie jest to straszny czy przerażający film, ale powoduje nieprzyjemne uczucie niepokoju i nawet przyspiesza bicie serca (choć robi to tanimi i ogranymi motywami).
Co mi się nie podobało? Nikolaj, czyli Jaime z Gry o Tron. Był w tym filmie chyba po to, by pokazać swoją brodę, jaką hodował do trzeciego sezonu serialu. Gra aktorska dzieciaków - o ile zachowywały się fajnie w tle, to już wszystko skupiające się na nich nie było zbyt dobre. I najgorsza wada, skreślająca horror.
Za dużo tytułowej Mamy - na granicy widoczności, przez ułamek sekundy widać jej nieduży kawałek, albo i sam cień na ścianie, albo nawet zwykłe spojrzenie w pusty (pozornie) kąt pokoju... to lubię, napięcie było, niepokój też, bo wyobraźnia pracowała na pełnych obrotach i podsyłała coraz to mocniejsze obrazy. Mama się pojawia - wszystko siada, a ja z niecierpliwością zerkałem na zegarek, ile do końca. Czemu?! Ludzie, im mniej widzimy, tym lepiej! Przeraża nas to, czego nie znamy, nie widzimy, nie rozumiemy, nie to, co widzimy w każdym możliwym planie z każdego możliwego kąta!
Mimo wszystko 7/10, bo oprócz spieprzonej końcówki całkiem dobrze się to ogląda.
11-03-2013, 00:50





