Koszmar. Żeby wydać milion złotych na coś, co wygląda jak "Sarnie żniwo" albo "Twoja stara. Baśń", tylko napakowane do bólu tragicznymi efektami specjalnymi. Musieliby mi dopłacić drugi milion z nieistniejącego budżetu, żebym firmował coś takiego własnym nazwiskiem. Tymczasem nasi dobroduszni aktorzy wspomogli film za darmo. Dla mnie to już nie dystans do siebie, a brak szacunku do własnej osoby.
"Byłem królem traktorzystów przy wyrębie lasu na cały Oregon i sąsiednie stany, a królem szulerów od powrotu z Korei i nawet królem opielaczy groszku na farmie w Pendleton - więc pomyślałem sobie, że skoro już mam być wariatem, to też muszę być pierwszym i najlepszym." Randle McMurphy
22-04-2013, 18:55






