Texas Chainsaw (2013)
Film który szczyci się tym, że jest bezpośrednią kontynuacją filmu Hoopera. Z początku wydaje się, że w tym względzie wszystko jest ok, mamy montaż najważniejszych scen z oryginału a właściwy obraz zaczyna się tuż po finale wersji z 1974 roku. Po pierwszych 10 minutach okazuje się, że cały wstęp służył jedynie standardowemu "jest jeszcze jeden Skywalker", a wspomniany 1974 będzie prawdziwą kulą u nogi. Tegoroczna teksańska łasi się z początku do fanów oryginału, aby potem zignorować najbardziej banalny fakt, czyli jego czas akcji. Bohaterka która była niemowlakiem w 74, tutaj przy akcji dziejącej się współcześnie ma góra 25 lat a film (choćby w scenie z gazetą i archiwami) udaje, że wydarzenia ze zbitki montażowej wcale nie miały miejsca w latach 70-tych. Co więcej osadzenie akcji we współczesności służy jedynie w jednej ze scen, krótkim, nieudanym wstawkom w stylu found footage na telefonie podobnym do iPhone'a.
Ciężko napisać cokolwiek pozytywnego o tym filmie, postacie są tak papierowe i bezpłciowe, że nie potrafią nawet zirytować, ich motywacja i ciąg przyczynowo-skutkowy są zupełnie nieprzekonujące. Końcowe twisty fabularne są wstawione jedynie po to aby były, nie mają większego sensu w obliczu reszty filmu. Dodatkowo jeśli mamy schody, to bohaterowie na pewno się na nich potkną, jeśli samochód to na pewno się zepsuje, podobnie wygląda to w przypadku ogrodzenia, konarów, kamieni, drzew i wszelkich innych możliwych utrudnień. Dodatkowo jak dla mnie nie do zaakceptowania jest to, że z psychopatycznej rodzinki robi się tutaj ofiary a z miejscowych którzy zebrali się i wymierzyli sprawiedliwość mordercom robi się oprawców.
1/10
Film który szczyci się tym, że jest bezpośrednią kontynuacją filmu Hoopera. Z początku wydaje się, że w tym względzie wszystko jest ok, mamy montaż najważniejszych scen z oryginału a właściwy obraz zaczyna się tuż po finale wersji z 1974 roku. Po pierwszych 10 minutach okazuje się, że cały wstęp służył jedynie standardowemu "jest jeszcze jeden Skywalker", a wspomniany 1974 będzie prawdziwą kulą u nogi. Tegoroczna teksańska łasi się z początku do fanów oryginału, aby potem zignorować najbardziej banalny fakt, czyli jego czas akcji. Bohaterka która była niemowlakiem w 74, tutaj przy akcji dziejącej się współcześnie ma góra 25 lat a film (choćby w scenie z gazetą i archiwami) udaje, że wydarzenia ze zbitki montażowej wcale nie miały miejsca w latach 70-tych. Co więcej osadzenie akcji we współczesności służy jedynie w jednej ze scen, krótkim, nieudanym wstawkom w stylu found footage na telefonie podobnym do iPhone'a.
Ciężko napisać cokolwiek pozytywnego o tym filmie, postacie są tak papierowe i bezpłciowe, że nie potrafią nawet zirytować, ich motywacja i ciąg przyczynowo-skutkowy są zupełnie nieprzekonujące. Końcowe twisty fabularne są wstawione jedynie po to aby były, nie mają większego sensu w obliczu reszty filmu. Dodatkowo jeśli mamy schody, to bohaterowie na pewno się na nich potkną, jeśli samochód to na pewno się zepsuje, podobnie wygląda to w przypadku ogrodzenia, konarów, kamieni, drzew i wszelkich innych możliwych utrudnień. Dodatkowo jak dla mnie nie do zaakceptowania jest to, że z psychopatycznej rodzinki robi się tutaj ofiary a z miejscowych którzy zebrali się i wymierzyli sprawiedliwość mordercom robi się oprawców.
1/10
01-05-2013, 14:19 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 01-05-2013, 15:43 przez Szaman.)





