![[Obrazek: 2040064,Ch5IaQqnxxXrfoqhNaMHsk_Tn6biqPwv...YeeA==.jpg]](http://images3.cinema.de/imedia/0064/2040064,Ch5IaQqnxxXrfoqhNaMHsk_Tn6biqPwv1WKFW8fmhtv37f0lxjx99739iAnbLhL0RGx37Cc1sqYCy1AsbIYeeA==.jpg)
Nie potrafię powiedzieć ile razy w swoim życiu oglądałem Terminatora 2: Ostateczną rozgrywkę. Mogę jednak bez problemu określić, że nie widziałem tego filmu w wersji kinowej już niemal osiem lat, a blisko dziesięć wersji ze swoim ulubionym lektorem (Lucjan Szołajski z Polsatu). Dzisiaj się to zmieniło, a poziom sentymentu towarzyszący mi przy oglądaniu sięgnął maksimum już w drugiej minucie seansu. Moja ocena pozostaje bez zmian (bo wyżej ocenić się nie da) ale jest kilka spraw, które muszę wypunktować.
- James Cameron geniuszem jest! Powtarzam to po raz kolejny, tylko on potrafił stworzyć film doskonały, a następnie nakręcić sequel, który przebił doskonałość.
- Wersja kinowa > późniejsze wersje.
- Nie odkryje tym stwierdzeniem Ameryki - T2 jest lżejszy od oryginału. Jednak nic to w nim nie ujmuje, bo większość dzisiejszych filmów może być zazdrosna o taki klimat (sterty śmieci, wraki samochodów, graffiti w L.A. nocą kiedy T-1000 zdobywa ubrania, huta, i ta muzyka).
- T2 w dużej części jest kalką fabularną jedynki... I uwielbiam go za to. Jeśli Cameron kopiował już jakieś sceny, to za drugim razem wyszły mu jeszcze lepiej. W dodatku uwielbiam patrzeć na to w ten sposób - w filmach o podróży w czasie, przysłanie Terminatora (Arnolda) powoduje niemal identyczne wydarzenia na przestrzeni dwóch dni. Dla mnie bombowe zagranie scenarzystów.
- Olewam wszelkie przytyki do relacji John-Terminator, sugerujące że T2 jest kinem familijnym/komedią. Cameron (jak sam twierdzi) tworzy filmy głównie o miłości, a w tym zawarł miłość chłopca z maszyną i zrobił to po mistrzowsku. Zresztą, kino familijne? Serio?
- Jeśli miałbym porównać, która część ma mniej wad (a ciężko jest oceniać pod tym względem dzieła tak znakomite, tak dopracowane i zawierające tak małą ilość rzeczy do których można by się przyczepić) to wygrywa pierwszy Terminator. Jednak ja kocham T2 pomimo jego wad, a także wszystkie jego wady i każdą z osobna. Nie chciałbym aby ktokolwiek coś w nim zmieniał, no chyba, że byłbym to ja.
- Sporo osób ma problem z określeniem, dlaczego Terminator 2 jest lepszy od oryginału. Ja nie mam. Są to zajebiste bad-ass sceny, których Cameron napchał w filmie od groma (Arnold przyjmujący cygaro na klatę, Arnold z lecącym w tle "Bad to the Bone", Arnold rzucający po oknach strażnikami Pescadero, Arnold z minigunem, Arnold idący czołowo na oddział SWAT). James dokładnie wiedział co robi kręcąc T2. Tworzył widowisko, kino rozrywkowe i zadbał o to by było to najbardziej zajebiste widowisko w naszym życiu. Udało mu się.
- Oglądałem wiele wybitnych filmów akcji (Matrix, Aliens, Casino Royale, Batman Begins, Bourne'y), ale porównywanie ich do T2 to jak porównywanie rozmiarów planet naszego układu słonecznego do Słońca. Król jest jeden.
- To arcydzieło nadal robi potworne wrażenie. Przedwczoraj przyszedł do mnie brat cioteczny (w moim wieku, nie widział tego filmu od X lat), akurat gdy na kompie odpaliłem scenę z Arnoldem zdejmującym sobie skórę z ręki. Oczy prawie wyszły mu z twarzy, i od razu pytał "Jak oni to zrobili?". I to właśnie nazywam efektami specjalnymi!!
PS
Jeśli jakimś cudem Cameron odnajdzie w sieci i przeczyta tego posta muszę dodać jeszcze dwa zdania. James, dziękuję Ci za Terminatora 2. To dzięki niemu pokochałem kino. Druga sprawa jest taka, żebyś wziął się za ten film i na 25 rocznicę jego premiery przygotował mi nowy transfer blu-ray (taki jak przy Titanicu).
Dziękuje, tyle ode mnie w tym temacie.
21-05-2013, 14:28 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-06-2015, 00:04 przez Juby.)





