julievna napisał(a):Orlando jak zwykle gra jak Pinokio. On zna chyba tylko dwie miny - oczekiwanie/nasłuchiwanie + pseudo złość/buńczuczność.
Ja znowu sadze, ze orlando sie rozwinal w trzeciej czesci. Juz nie jest taki prostolinijny i jednowymiarowy. Oczywiscie glownym motorem jego dzialan jest wciaz milosc - do ojca i Swann, ale juz same dzialania nie sa takie prawomyslne. Przede wszystkim bohater porzucil ta swoja naiwnosc, jaka sie odznaczal w dwoch pierwszych czesciach i dorobil sie wlasnego rozumu (w trzeciej czesci nie robi tylko tego co mu podpowiada Sparrow, Swan i cholera wie kto jeszcze). Postac ta z pewnoscia do brawurowych nie nalezy, ale poprawila sie w porownaniu do poprzednich czesci.
Co do gagow - wart zapamietania jest kwestia Barbossy (o niej wypowiadano sie juz wyzej)
Czesciowo popieram Yossa i calkowicie zgadzam sie z opinia Galaharda.
Ogolnie film przypadl mi do gustu; uwazam ze jest dobry (mimo licznych rys)
27-05-2007, 22:33





