Bardziej silenie się na sensację niż czysta, rasowa sensacja. Są takie filmy, które bez zbędnego spinania się wchodzą do kanonu kina sensacyjnego, bo twórcy co prawda osadzili akcję w środowisku policjantów i bandziorów, ale skupili się na historii i bohaterach. Ale są też i takie, które za wszelką siłę starają się być kinem wyraźnie bad madafaka gangstersko-sensacyjnym i przetwarzają klisze z wcześniejszych produkcji. I taki jest właśnie Welcome to the Punch. Owszem, niezły początek, postać Stronga całkiem ciekawa, fajne strzelaniny. Ale reszta to stek klisz plus maksymalnie papierowy bohater McAvoya, któremu najwyraźniej twórcy wbili do głowy, że zmarszczone czoło i notoryczna frustracja to najwłaściwsza droga do panteonu policyjnych kozaków.
27-05-2013, 22:34 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 27-05-2013, 22:35 przez Jakuzzi.)





