Nie zrozumcie mnie źle, mądrale z KMF-u. Uwielbiam fajną rozwałkę, na "Avengersach" bawiłem się przednio.
"Man of Steel" obiecywał trailerami (przynajmniej pierwszym, przyznaję że reszty nie oglądałem, zresztą z zasady nie oglądam zwiastunów, bo za dużo zdradzają) i poprzez wypowiedzi twórców dojrzałą i realistyczną historię spotkania z obcą nadistotą. Oczywiście obiecywano także akcję, jednak nie spodziewałem się, że nacisk zostanie położony właśnie na nią.
Te wszystkie ujęcia a la Terrence Malick, bajeczne kadry z Supermanem na tle lodowego pustkowia, przygody Clarka na kutrze - to tylko ułamek filmu, z tego co wiem pokazany już we wszystkich spotach i trailerach. Reszta to nadęte teksty Zoda (sorry, ale nie kupiłem jego motywacji - to chyba problem dzisiejszych blockbusterów, co?), megainfantylne sceny "dorosłych" obrad na szczycie, rozwleczony czas projekcji. Pół godziny naparzania się po mordach i rzucania sobą o kolejne budynki, nie bacząc w ogóle na ofiary w ludziach - to nie dla mnie. Tym samym mnie przeszkadzał przede wszystkim NADMIAR akcji. Tak, nadmiar.
W sumie nie wierzę, że to piszę, ale w moim odczuciu (oraz według kilkuosobowej grupy osób z branży kinowej zaproszonych na mini-pokaz) twórcy za bardzo skupili się na efektach specjalnych. CGI jest świetne, wręcz fotorealistyczne - szczególnie gdy zdjęcia zrobione są manierą relacji telewizyjnych, nagłe zoomy i te sprawy, a na ekranie latają jakieś superpostacie. Jednak zatracili w tym gdzieś historię. Hej, najciekawsze momenty, czyli podróż Clarka po świecie, to .
W skrócie, bo nie chcę Wam narzucać żadnej interpretacji i wolałbym, byście nie wyrabiali sobie zdania - "Człowiek ze stali" to akcja na sterydach, megawidowsko napakowane akcją, w żadnym wypadku nie jest "nolanowy", bardziej kojarzy się z blockbusterami, w których całe miasta są obracane w pył.
Mam dla Was trzy spoilery. Dwa lżejsze, raczej zdradzające klimat, a nie fabułę, a trzeci MEGAMOCARNY, ostrzegam:
1,2:
A teraz megamadafaka:
3.
"Man of Steel" obiecywał trailerami (przynajmniej pierwszym, przyznaję że reszty nie oglądałem, zresztą z zasady nie oglądam zwiastunów, bo za dużo zdradzają) i poprzez wypowiedzi twórców dojrzałą i realistyczną historię spotkania z obcą nadistotą. Oczywiście obiecywano także akcję, jednak nie spodziewałem się, że nacisk zostanie położony właśnie na nią.
Te wszystkie ujęcia a la Terrence Malick, bajeczne kadry z Supermanem na tle lodowego pustkowia, przygody Clarka na kutrze - to tylko ułamek filmu, z tego co wiem pokazany już we wszystkich spotach i trailerach. Reszta to nadęte teksty Zoda (sorry, ale nie kupiłem jego motywacji - to chyba problem dzisiejszych blockbusterów, co?), megainfantylne sceny "dorosłych" obrad na szczycie, rozwleczony czas projekcji. Pół godziny naparzania się po mordach i rzucania sobą o kolejne budynki, nie bacząc w ogóle na ofiary w ludziach - to nie dla mnie. Tym samym mnie przeszkadzał przede wszystkim NADMIAR akcji. Tak, nadmiar.
W sumie nie wierzę, że to piszę, ale w moim odczuciu (oraz według kilkuosobowej grupy osób z branży kinowej zaproszonych na mini-pokaz) twórcy za bardzo skupili się na efektach specjalnych. CGI jest świetne, wręcz fotorealistyczne - szczególnie gdy zdjęcia zrobione są manierą relacji telewizyjnych, nagłe zoomy i te sprawy, a na ekranie latają jakieś superpostacie. Jednak zatracili w tym gdzieś historię. Hej, najciekawsze momenty, czyli podróż Clarka po świecie, to .
W skrócie, bo nie chcę Wam narzucać żadnej interpretacji i wolałbym, byście nie wyrabiali sobie zdania - "Człowiek ze stali" to akcja na sterydach, megawidowsko napakowane akcją, w żadnym wypadku nie jest "nolanowy", bardziej kojarzy się z blockbusterami, w których całe miasta są obracane w pył.
Mam dla Was trzy spoilery. Dwa lżejsze, raczej zdradzające klimat, a nie fabułę, a trzeci MEGAMOCARNY, ostrzegam:
1,2:
A teraz megamadafaka:
3.
03-06-2013, 21:04 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-06-2013, 07:49 przez zombie_sidekick.)
Spoiler




