Zawsze mnie dziwią zachwyty nad NGE. Tak płytkiego, nudnego, słabo animowanego serialiku ze świecą szukać. Wytrzymałem chyba sześć odcinków, bo fabuła (łącząca dwa rodzaje kiczu - edwoodowo-startrekowy i ten z telenowel brazylijskich) zaczyna się robić tak kosmicznie bzdurna, że na trzeźwo więcej po prostu się nie da. Lubię anime, również te z gatunku s-f, ale Evangelion jest idealnym przeciwieństwem dobrego serialu. To napuszona, bezmyślna papka, w której przesadyzm twórców przekracza wszelkie granice.
24-12-2005, 17:40






