LIVIDE
Może i mój francuski jest fatalny, ale jakieś tam podstawy znam - napisy do tego filmu są chyba robione przez translator. I to chyba wszystkie. Szkoda, bo Livide całkiem fajnie się prezentuje, jako nieco odmienne podejście do tematyki wampirycznej. I jak to zwykle bywa w takich przypadkach, zaczyna się rewelacyjnie, by potem stoczyć się niemalże na samo dno. Nie wiem, może jest w tym jakieś głębsze dno, ale bariera językowa okazuje się zbyt trudna do przejścia, ale po prostu film od pewnego momentu traci sens. W skrócie chodzi o to, że młoda pielęgniarka dowiaduje się od swojej przełożonej, że jedna z pacjentek jest baaardzo bogata. Młoda dziewoja dzieli się informacją z przyjaciółmi i razem pod osłoną nocy chcą obrabować dom starszej, chorej pani. Nie wiedzą jednak, że to dom wampirów. Brzmi fajnie? Brzmi zajebiście. Wejście do gniazda żmij nie mając o tym pojęcia to świetny patent, a ponad połowa filmu to klimatyczne przeszukiwanie wielkiego i ponurego domostwa, w którym czai się zło. Jednak co z tego, skoro nie jest to należycie wykorzystane? Można było naprawdę solidny survival horror zrobić, taką śmiertelną grę w kotka i myszkę, ale zamiast tego udano się w innym kierunku, pozbawionym sensu. Namnożono wątków i chyba żaden nie został należycie wykorzystany. A szkoda.
5/10
Może i mój francuski jest fatalny, ale jakieś tam podstawy znam - napisy do tego filmu są chyba robione przez translator. I to chyba wszystkie. Szkoda, bo Livide całkiem fajnie się prezentuje, jako nieco odmienne podejście do tematyki wampirycznej. I jak to zwykle bywa w takich przypadkach, zaczyna się rewelacyjnie, by potem stoczyć się niemalże na samo dno. Nie wiem, może jest w tym jakieś głębsze dno, ale bariera językowa okazuje się zbyt trudna do przejścia, ale po prostu film od pewnego momentu traci sens. W skrócie chodzi o to, że młoda pielęgniarka dowiaduje się od swojej przełożonej, że jedna z pacjentek jest baaardzo bogata. Młoda dziewoja dzieli się informacją z przyjaciółmi i razem pod osłoną nocy chcą obrabować dom starszej, chorej pani. Nie wiedzą jednak, że to dom wampirów. Brzmi fajnie? Brzmi zajebiście. Wejście do gniazda żmij nie mając o tym pojęcia to świetny patent, a ponad połowa filmu to klimatyczne przeszukiwanie wielkiego i ponurego domostwa, w którym czai się zło. Jednak co z tego, skoro nie jest to należycie wykorzystane? Można było naprawdę solidny survival horror zrobić, taką śmiertelną grę w kotka i myszkę, ale zamiast tego udano się w innym kierunku, pozbawionym sensu. Namnożono wątków i chyba żaden nie został należycie wykorzystany. A szkoda.
5/10
17-06-2013, 19:40





