Napisanie licencjatu i czekanie na obronę świętuję nadrabianiem Wielkich Zaległości. I tak na przykład:
Natural Born Killers - o ja jebię! Jestem absolutnie zachwycony i zawiedziony, że tak długo się zabierałem za ten film. WSZYSTKO mi tu podeszło - fabuła, dialogi, FORMA, aktorstwo, no nie potrafię na chwilę obecną znaleźć w tym filmie jakiejś wady. Uwielbiam, gdy kino łamie schematy, a to właśnie NBK dla mnie robi. Wspaniale nakręcony film. A postaci Harrelsona mógłbym słuchać i słuchać. 10/10.
Evil Dead - i mam tu na myśli wszystkie części, bo nie chce mi się pisać o każdej osobno. Okej, sprawa jest taka, że nie rozumiem fenomenu tych filmów. No za cholerę nie mogę wyczaić, dzięki czemu obrosły takim kultem. Ani to szczególnie straszne, ani fabularnie porywające, aktorsko drewniane jak ta chata w lesie. Spoko, lubię animatronikę, dobrym gore też nie pogardzę, ale ile razy facepalmowałem podczas oglądania tej trylogii to nie zliczę (i nie mówię tu nawet o technicznym wykonaniu bo zdaję sobie sprawę, że w grę wchodziły małe pieniądze). W sumie najbardziej podobała mi się Armia Ciemności, bo lubię te klimaty średniowiecza i miała fajną bitkę na końcu :) Kolejno 4,5,6/10. Nie bijcie, jeśli są tu jacyś fani :)
Apocalypse Now - tak, tak, dopiero teraz. Krótko: sprawił, że jeszcze bardziej pokochałem "The End" Doorsów, scena ostrzeliwania wietnamskiej wioski przy muzyce Wagnera jest wybitna, jest to też jeden z najlepiej sfotografowanych filmów, jakie widziałem w życiu. Cud, miód, orzeszki. 9/10.
Metropolis - również dopiero teraz. Zadziwiające, jak dynamiczny i wciągający może być niemy film. I jak wygląda! Kadry, modele, wszystko to buduje niezwykłą atmosferę. Nie wspominając, że jak na rok powstania, to ma całkiem niezłe efekty specjalnie (szczególnie te pioruny i błyskawice). Ponadczasowa w sumie rzecz. Również 9/10.
I tak spoza Wielkich Zaległości Sonnenalle - bardzo sympatyczny niemiecki film ze świetną kumpelską i nostalgiczną atmosferą, okraszony fantastyczną muzyką i przyjemną, acz naiwną nieco fabułą. Niektóre sceny do przesady durne, ale to bardzo miłe 1,5h, które zlatuje błyskawicznie. 7/10.
Póki co tyle, na dalszą część reportażu zapraszamy juz wkrótce :)
Natural Born Killers - o ja jebię! Jestem absolutnie zachwycony i zawiedziony, że tak długo się zabierałem za ten film. WSZYSTKO mi tu podeszło - fabuła, dialogi, FORMA, aktorstwo, no nie potrafię na chwilę obecną znaleźć w tym filmie jakiejś wady. Uwielbiam, gdy kino łamie schematy, a to właśnie NBK dla mnie robi. Wspaniale nakręcony film. A postaci Harrelsona mógłbym słuchać i słuchać. 10/10.
Evil Dead - i mam tu na myśli wszystkie części, bo nie chce mi się pisać o każdej osobno. Okej, sprawa jest taka, że nie rozumiem fenomenu tych filmów. No za cholerę nie mogę wyczaić, dzięki czemu obrosły takim kultem. Ani to szczególnie straszne, ani fabularnie porywające, aktorsko drewniane jak ta chata w lesie. Spoko, lubię animatronikę, dobrym gore też nie pogardzę, ale ile razy facepalmowałem podczas oglądania tej trylogii to nie zliczę (i nie mówię tu nawet o technicznym wykonaniu bo zdaję sobie sprawę, że w grę wchodziły małe pieniądze). W sumie najbardziej podobała mi się Armia Ciemności, bo lubię te klimaty średniowiecza i miała fajną bitkę na końcu :) Kolejno 4,5,6/10. Nie bijcie, jeśli są tu jacyś fani :)
Apocalypse Now - tak, tak, dopiero teraz. Krótko: sprawił, że jeszcze bardziej pokochałem "The End" Doorsów, scena ostrzeliwania wietnamskiej wioski przy muzyce Wagnera jest wybitna, jest to też jeden z najlepiej sfotografowanych filmów, jakie widziałem w życiu. Cud, miód, orzeszki. 9/10.
Metropolis - również dopiero teraz. Zadziwiające, jak dynamiczny i wciągający może być niemy film. I jak wygląda! Kadry, modele, wszystko to buduje niezwykłą atmosferę. Nie wspominając, że jak na rok powstania, to ma całkiem niezłe efekty specjalnie (szczególnie te pioruny i błyskawice). Ponadczasowa w sumie rzecz. Również 9/10.
I tak spoza Wielkich Zaległości Sonnenalle - bardzo sympatyczny niemiecki film ze świetną kumpelską i nostalgiczną atmosferą, okraszony fantastyczną muzyką i przyjemną, acz naiwną nieco fabułą. Niektóre sceny do przesady durne, ale to bardzo miłe 1,5h, które zlatuje błyskawicznie. 7/10.
Póki co tyle, na dalszą część reportażu zapraszamy juz wkrótce :)
18-06-2013, 00:30





