Samo tymczasowe zakończenie wątku policjantka - morderca jest ok, mimo że sposób, w jaki do niego doprowadzono, faktycznie ssie. Ale nawet mimo tego całość nie jest zła, choć tak mało tych odcinków, że na końcu pojawia się wrażenie, że wszystko się skończyło, zanim się zaczęło. Zbędnego i nudnego wątku pobocznego nawet nie starałam się śledzić.
Tak w ogóle całe to "The Fall" to jedna wielka opozycja kobieta vs mężczyzna tudzież akceptacja odwrócenia ich ról przez samych siebie i środowisko: kobieta (Stella, ofiary) - profesjonalistka, inteligentna i nie wahająca się tej inteligencji okazywać; mężczyzna (morderca) - czuje się niedoceniony, na co dzień musi się dostosować do reguł świata, dominować może tylko zabijając; wszystko oczywiście podszyte seksualnością i wspomnianym przez Stellę stereotypem Man fucks woman - cacy, woman fucks man - be. Takie kryminalne gender studies z tego serialu :). Oglądało się to dobrze, choć imo cały 5-odcinkowy sezon nie jest wart jednego odcinka z nowego sezonu "The Killing".
A oglądał ktoś "Rectify"? Wyemitowano na razie 5 odcinków, serial szumnie reklamowany jako rzecz od producentów "Breaking Bad". Opis za Filmwebem:
Po spędzeniu 19 lat w celi śmierci za gwałt i morderstwo swojej nastoletniej dziewczyny, Daniel Holden wraca do domu. Jego wyrok został anulowany ze względu na nowe dowody DNA, wpychając go ponownie do świata, którego już nie zna. Spędziwszy swoje dorosłe życie w oczekiwaniu na śmierć, Daniel musi teraz nauczyć się żyć na nowo. Jego powrót do świata zewnętrznego okazuje się być równie bezlitosny jak więzienie. Nawiedzany przez przeszłość, zdominowany przez teraźniejszość i niepewną przyszłość, usiłuje dostosować się do nowego życia. Jego wyjście na wolność ponownie wywołuje obawy małego miasteczka i grozi rozbiciem kruchego pokoju w jego rodzinie. Domniemane przestępstwo Daniela zaczyna dzielić społeczność.
Zapowiadało się więc ciekawie, obejrzałam pilota i omal nie umarłam z nudy. Gość wraca do tej swojej rodziny, chodzą, rozmawiają o niczym, i tyle. Na posterunku policji, gdzie kiedyś prowadzono to śledztwo, jedni policjanci są zdania, że jest winien, inni, że nie jest, i tez nic z tego nie wynika. Dobrze oglądało mi się tylko retrospekcje Daniela z więzienia, choć też nie na tyle, żeby przykuć mnie do ekranu. Ten odcinek był tak bardzo "o chodzeniu", że momentami wyglądał wręcz jak, o zgrozo, polski film. Na razie odpuściłam sobie resztę, nie chcę jednak skreślać tego serialu, bo może tylko z początku ma takie ultra-ślimacze tempo. Warto oglądać dalej?
Tak w ogóle całe to "The Fall" to jedna wielka opozycja kobieta vs mężczyzna tudzież akceptacja odwrócenia ich ról przez samych siebie i środowisko: kobieta (Stella, ofiary) - profesjonalistka, inteligentna i nie wahająca się tej inteligencji okazywać; mężczyzna (morderca) - czuje się niedoceniony, na co dzień musi się dostosować do reguł świata, dominować może tylko zabijając; wszystko oczywiście podszyte seksualnością i wspomnianym przez Stellę stereotypem Man fucks woman - cacy, woman fucks man - be. Takie kryminalne gender studies z tego serialu :). Oglądało się to dobrze, choć imo cały 5-odcinkowy sezon nie jest wart jednego odcinka z nowego sezonu "The Killing".
A oglądał ktoś "Rectify"? Wyemitowano na razie 5 odcinków, serial szumnie reklamowany jako rzecz od producentów "Breaking Bad". Opis za Filmwebem:
Po spędzeniu 19 lat w celi śmierci za gwałt i morderstwo swojej nastoletniej dziewczyny, Daniel Holden wraca do domu. Jego wyrok został anulowany ze względu na nowe dowody DNA, wpychając go ponownie do świata, którego już nie zna. Spędziwszy swoje dorosłe życie w oczekiwaniu na śmierć, Daniel musi teraz nauczyć się żyć na nowo. Jego powrót do świata zewnętrznego okazuje się być równie bezlitosny jak więzienie. Nawiedzany przez przeszłość, zdominowany przez teraźniejszość i niepewną przyszłość, usiłuje dostosować się do nowego życia. Jego wyjście na wolność ponownie wywołuje obawy małego miasteczka i grozi rozbiciem kruchego pokoju w jego rodzinie. Domniemane przestępstwo Daniela zaczyna dzielić społeczność.
Zapowiadało się więc ciekawie, obejrzałam pilota i omal nie umarłam z nudy. Gość wraca do tej swojej rodziny, chodzą, rozmawiają o niczym, i tyle. Na posterunku policji, gdzie kiedyś prowadzono to śledztwo, jedni policjanci są zdania, że jest winien, inni, że nie jest, i tez nic z tego nie wynika. Dobrze oglądało mi się tylko retrospekcje Daniela z więzienia, choć też nie na tyle, żeby przykuć mnie do ekranu. Ten odcinek był tak bardzo "o chodzeniu", że momentami wyglądał wręcz jak, o zgrozo, polski film. Na razie odpuściłam sobie resztę, nie chcę jednak skreślać tego serialu, bo może tylko z początku ma takie ultra-ślimacze tempo. Warto oglądać dalej?
22-06-2013, 13:14





