- co do czołówki pełna zgoda
- co do analityków i elementów proceduralu - również
- co do wizji - takie a nie inne ich przedstawienie jest podyktowane książkowym ich przedstawieniem, wycieraczki świetlne co prawda kiczowate są ale z właściwą treścią grahamowych schizów problemu zwykle nie miałem
- aż takich zarzutów odnośnie zdjęć nie rozumiem, jak dla mnie na początku serialu są po prostu przeciętne, potem po wejściu w ciemniejszą tonację uznałem je za dobre. W ogóle śmieszna sprawa - Fuller ma w ekipie Navarro, a każe mu reżyserować. Idiotyzm.
- co do psychoanalizy - niestety nie mogę się do tego odnieść, bo moja znajomość tematu jest absolutnie zerowa. Mogę tylko powiedzieć że początkowo raczej mnie sesje nudziły i irytowały, a jakoś od 8 epizodu albo ten element się poprawił albo przywykłem. Sesje ze Scully za to od początku dobre dialogi miały, a szczyt zajebistości ich następuje w dwóch ostatnich odcinkach
- jeszcze co do Grahama - tutaj będę szedł pod prąd ale interpretacja Dancy'ego od początku mi się podobała, jako właśnie taki miękki znerwicowany pierdoła który jest zmuszany trochę przez szefa trochę przez własne poczucie moralności na ciągłe forsowanie własnej psychiki i buduje relacje z psami bo z tymi ludzkimi już sobie nie radzi i się ich boi.
A tak w ogóle, skoro nadal Ci nie wchodzi, daj sobie spokój i czytaj Martina ;)
- co do analityków i elementów proceduralu - również
- co do wizji - takie a nie inne ich przedstawienie jest podyktowane książkowym ich przedstawieniem, wycieraczki świetlne co prawda kiczowate są ale z właściwą treścią grahamowych schizów problemu zwykle nie miałem
- aż takich zarzutów odnośnie zdjęć nie rozumiem, jak dla mnie na początku serialu są po prostu przeciętne, potem po wejściu w ciemniejszą tonację uznałem je za dobre. W ogóle śmieszna sprawa - Fuller ma w ekipie Navarro, a każe mu reżyserować. Idiotyzm.
- co do psychoanalizy - niestety nie mogę się do tego odnieść, bo moja znajomość tematu jest absolutnie zerowa. Mogę tylko powiedzieć że początkowo raczej mnie sesje nudziły i irytowały, a jakoś od 8 epizodu albo ten element się poprawił albo przywykłem. Sesje ze Scully za to od początku dobre dialogi miały, a szczyt zajebistości ich następuje w dwóch ostatnich odcinkach
- jeszcze co do Grahama - tutaj będę szedł pod prąd ale interpretacja Dancy'ego od początku mi się podobała, jako właśnie taki miękki znerwicowany pierdoła który jest zmuszany trochę przez szefa trochę przez własne poczucie moralności na ciągłe forsowanie własnej psychiki i buduje relacje z psami bo z tymi ludzkimi już sobie nie radzi i się ich boi.
A tak w ogóle, skoro nadal Ci nie wchodzi, daj sobie spokój i czytaj Martina ;)
Why are you firing wallnuts at me?
24-06-2013, 18:06





