Więc może inaczej: ten film ma strzelaninę w metrze nie dlatego, że ma ona jakieś sensowne uzasadnienie w fabule, ale dlatego, że strzelaniny w metrze są cholernie fajne! I tak jest z całym tym filmem - to zbieranina różnych fajnych motywów, które jakimś cudem mogą ze sobą współistnieć. Niestety przypadek zdarza się tylko raz, co wyjaśnia gówniany poziom sequeli.
Nie, w ogóle mnie nie dziwi i też nic takiego nie napisałem.
(28-06-2013, 00:06)Mierzwiak napisał(a): Warner dostrzegł potencjał kasowy tego filmu i zaryzykował. Tyle. Poza tym co ma piernik do wiatraka? Disney utopił setki milionów w Johnie Carterze, wyreżyserowanym przez kompletnego Nie-no name'a, na podstawie powieści nie-no name'a. Wniosek? Znane nazwiska za kamerą nie gwarantują sukcesu, ale Hollywood to wie, dlatego pracę dostają też debiutanci, lub mniej znani twórcy. Dla Ciebie to jednak jakaś totalna nowość zdaje się jest skoro dziwi Cię, że naście lat temu Wachowscy dostali kasę na Matriksa.
Nie, w ogóle mnie nie dziwi i też nic takiego nie napisałem.
28-06-2013, 00:13 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-06-2013, 00:18 przez Albertino.)







