Driver: San Francisco. Kurcze pieczone!, ależ to jest przefajna gra! To znaczy była, bo skończyłem - ale nie wykluczam, że będę wracał od czasu do czasu, bo została mi masa "wyzwań" do pozaliczania. Spodziewałem się kolejnego klona GTA a tego typu oczekiwania wobec Drivera: SF to nic bardziej mylnego. To karkołomne i nadzwyczaj udane skrzyżowanie gry wyścigowej z... uwaga!... Alanem Wake. To może taki trochę skrót myślowy, ale ja po pewnym czasie złapałem się na tym, że to skojarzenie z AW nieodparcie powracało. Koncept tego, w jaki sposób ogarniamy świat gry jest cholernie świeży i wprowadza do mechaniki gry wyścigowo-zręcznościowej masę możliwości. Nie chcę tutaj za dużo zdradzać, bo w sumie powiedzenie czegokolwiek to byłby spoiler, ale z drugiej strony, co mi tam :) I tak wiadomo to prawie od początku: nasz bohater ulega poważnemu wypadkowi i leży w śpiączce a wszystkie wydarzenia z gry, cóż, dzieją się w jego głowie. Tanner - główny bohater - o tym nie wie, ale szybko odkrywa w sobie nadnaturalne możliwości, w tym najważniejszą: SHIFT - dającą mu swobodę "obejmowania w posiadanie" ludzi. I tak możemy przeskakiwać między samochodami i wcielać się w różne postaci - co prowadzi do pewnej swobody rozgrywki, raz możemy być policjantami, raz bandytami, raz ścigać się w nielegalnych rajdach, wcielić się w kierowcę karetki, wozu strażackiego, itd. Ze wszystkimi tymi możliwościami powiązane jest masa misji pobocznych, każda dająca autentyczną frajdę, każda na swój sposób inna i każda stanowi mniejsze (rzadziej) bądź większe wyzwanie. Większość wymaga nie lada skilla i możliwości Misje fabularne bywają cholernie trudne - mamy przeważnie ograniczony czas na ich zaliczenie. Czas, który nieomal wydaje się "obliczony" co do sekundy. Błąd, dwa, i możemy zaczynać misję od nowa. A do tego trasy są tak zaplanowane, żeby również za łatwo nie było.
Co jest jeszcze fajne - swoboda przeskakiwania pomiędzy postaciami / pojazdami pozwala przechodzić wiekszość misji na różne sposoby. Wiele z nich wymusza myślenie i wymaga sprytu. Bywa, że jest tak, że aby zaliczyć zadanie, nie można wręcz kierować się ślepo wytycznymi misji. Na przykład mamy dojechać do celu w ograniczonym czasie i aby dodać kilka sekund do tego czasu, musimy niszczyć wskazane obiekty. Można to robić, ale... jeśli odopowiednio ogarniemy mapę, okazać się może, że szybciej będzie pojechać na skróty a nie zaplanowaną trasą. Nie ma tak, że mamy tu jakiś GPS. Poza wyścigami, mamy gdzieś daleko na horyzoncie marker celu, a z samą drogą musimy już kombinować na własny sposób. Przy bardziej intensywnych pościgach (kiedy mamy na karku z 8 radiowozów) znalezienie odpowiedniej trasy jest wręcz nieodzowne, po podążając na oślep głównymi drogami policjanci rozpierdzielą nas w drobny mak. Albo wyścig - możemy ścigać się, ale... możemy przeskakując z samochodu do samochodu zniszczyć pojazdy przeciwników (przeskakujemy do pojazdów nie biorących udziału w wyścigu, oczywiście, oponetów niszczymy efektownymi czołówkami).
Misje, ach, jak ja bym chciał, żeby były takie zarąbiste i zróżnicowane w grach z serii GTA! Każda stanowi kompletnie inne wyzwanie, zmusza do kombinowania, no i nie ma bata, na późniejszym etapie gry, nie sposób przejść je za pierwszym razem. Dobra, może to ja jestem cienki, ale w większości gier radzę sobie dobrze, a tu nie raz leciały z moich ust słowa powszechnie uważane za niecenzuralne :) co w połączeniu ze słuchawkami na uszach i ciszą w nocy dawać musiało srogie efekty dla reszty domowników.
Świetne, powtarzam. Nie wiem, jak tam z realizmem jazdy, bo kierowcą nie jestem :) ale samochodów jest multum (w tym wiadomy DeLorean, mniam) i czuć spore zróżnicowanie w ich zachowaniu.
Minusy:
- grafika poza pojazdami - słabo, bardzo słabo.
- muzyka - dobra, ale piosenek strasznie mało i po pewnym czasie nużącym jest słuchanie po raz n-ty tego samego kawałka
- nie można rozjeżdżać ludzi ;P (za każdym razem uskakują) - gra zawiera pojazdy brandowane i... wiadomo.
Polecam. Spore zaskoczenie dla mnie, nie pamiętam, żeby jakakolwiek samochodówka (poza GTA, ale tam mamy też parę innych rzeczy poza jeżdżeniem do roboty) przykuła mnie do komputera na tak długo.
Co jest jeszcze fajne - swoboda przeskakiwania pomiędzy postaciami / pojazdami pozwala przechodzić wiekszość misji na różne sposoby. Wiele z nich wymusza myślenie i wymaga sprytu. Bywa, że jest tak, że aby zaliczyć zadanie, nie można wręcz kierować się ślepo wytycznymi misji. Na przykład mamy dojechać do celu w ograniczonym czasie i aby dodać kilka sekund do tego czasu, musimy niszczyć wskazane obiekty. Można to robić, ale... jeśli odopowiednio ogarniemy mapę, okazać się może, że szybciej będzie pojechać na skróty a nie zaplanowaną trasą. Nie ma tak, że mamy tu jakiś GPS. Poza wyścigami, mamy gdzieś daleko na horyzoncie marker celu, a z samą drogą musimy już kombinować na własny sposób. Przy bardziej intensywnych pościgach (kiedy mamy na karku z 8 radiowozów) znalezienie odpowiedniej trasy jest wręcz nieodzowne, po podążając na oślep głównymi drogami policjanci rozpierdzielą nas w drobny mak. Albo wyścig - możemy ścigać się, ale... możemy przeskakując z samochodu do samochodu zniszczyć pojazdy przeciwników (przeskakujemy do pojazdów nie biorących udziału w wyścigu, oczywiście, oponetów niszczymy efektownymi czołówkami).
Misje, ach, jak ja bym chciał, żeby były takie zarąbiste i zróżnicowane w grach z serii GTA! Każda stanowi kompletnie inne wyzwanie, zmusza do kombinowania, no i nie ma bata, na późniejszym etapie gry, nie sposób przejść je za pierwszym razem. Dobra, może to ja jestem cienki, ale w większości gier radzę sobie dobrze, a tu nie raz leciały z moich ust słowa powszechnie uważane za niecenzuralne :) co w połączeniu ze słuchawkami na uszach i ciszą w nocy dawać musiało srogie efekty dla reszty domowników.
Świetne, powtarzam. Nie wiem, jak tam z realizmem jazdy, bo kierowcą nie jestem :) ale samochodów jest multum (w tym wiadomy DeLorean, mniam) i czuć spore zróżnicowanie w ich zachowaniu.
Minusy:
- grafika poza pojazdami - słabo, bardzo słabo.
- muzyka - dobra, ale piosenek strasznie mało i po pewnym czasie nużącym jest słuchanie po raz n-ty tego samego kawałka
- nie można rozjeżdżać ludzi ;P (za każdym razem uskakują) - gra zawiera pojazdy brandowane i... wiadomo.
Polecam. Spore zaskoczenie dla mnie, nie pamiętam, żeby jakakolwiek samochodówka (poza GTA, ale tam mamy też parę innych rzeczy poza jeżdżeniem do roboty) przykuła mnie do komputera na tak długo.
https://the-twilight-area.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"
http://www.strefamrokupodcast.pl/ - podcast o "Strefie Mroku"
https://readersinitiative.podbean.com/ - podcast o literaturze wszech treści
http://www.strefamrokupodcast.pl/ - podcast o "Strefie Mroku"
https://readersinitiative.podbean.com/ - podcast o literaturze wszech treści
28-06-2013, 18:11 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-06-2013, 18:13 przez BezcelowyAlbatros.)





