Matrix: Reaktywacja jest dla mnie nie tyle filmem efektownym, co efekciarskim. Wachowscy chcieli pobić chyba pierwszego Matrixa i dlatego też wszystko to sprawdziło się w jedynce postanowili tutaj podwoić, potroić, podziesięcić i w ogóle. Zamiast zatrzymać trzy kule, najlepiej całą serię z karabinów maszynowych.
OK walki są efektowne, ale nic z nich nie wynika. Walka Neo-Smith nie ma najmniejszego sensu, skoro i tak pod jej koniec Neo sobie odlatuje.
Cała sekwencja na autostradzie naturalnie fajna i wiadomo parę plusów bym znalazł ze świetną muzyką! Ale mimo wszystko typowy przykład na zły sequel.
OK walki są efektowne, ale nic z nich nie wynika. Walka Neo-Smith nie ma najmniejszego sensu, skoro i tak pod jej koniec Neo sobie odlatuje.
Cała sekwencja na autostradzie naturalnie fajna i wiadomo parę plusów bym znalazł ze świetną muzyką! Ale mimo wszystko typowy przykład na zły sequel.
07-07-2013, 22:20





