Powtórzyłem pierwszego Abramsowego Star Treka. Nadal jest to bardzo, bardzo fajna przygodówka, ale raz, że nie ma miejsca na oddech, a poza początkiem praktycznie nie ma stopniowania emocji, tylko ciągłe ŁUBUDUNAPIERDAJĄUCIEKAJĄSTRZELAJĄBIEGNĄBIEGNĄ, a dwa, że gdybym nie wiedział, czym jest Star Trek, chyba bym niczego z tego filmu nie zrozumiał.
Próbowałem oglądać go z perspektywy człowieka, który żadnego ST nigdy nie widział - żeby nie sugerować się tym, jaki film jest w stosunku do innych części czy seriali. No i cóż, akcja jest tak intensywna, a wytłumaczeń tak mało, że byłbym raczej zdezorientowany. Może to dlatego, że łeb mnie napierdzielał, ale odniosłem wrażenie, że ten film jest po prostu za szybki. 8/10
Próbowałem oglądać go z perspektywy człowieka, który żadnego ST nigdy nie widział - żeby nie sugerować się tym, jaki film jest w stosunku do innych części czy seriali. No i cóż, akcja jest tak intensywna, a wytłumaczeń tak mało, że byłbym raczej zdezorientowany. Może to dlatego, że łeb mnie napierdzielał, ale odniosłem wrażenie, że ten film jest po prostu za szybki. 8/10
16-07-2013, 07:04






