![[Obrazek: godzilla-1998-04-g.jpg]](http://image.toutlecine.com/photos/g/o/d/godzilla-1998-04-g.jpg)
Przez te gadanie o Godzili Emmericha nabrałem ochoty na powtórkę. Wczoraj obejrzałem film ponownie i uważam, że jest z nim dokładnie taka sama sytuacja jak z Hulkiem Anga Lee - krytyka zdecydowanie przesadzona. Owszem, sporo w filmie złego (poruszanie się kanałami, czy stojące budynki z dziurą w środku to nic, w tym filmie jest mnóstwo głupot typowych dla filmów tego reżysera), praktycznie każda postać to comic relief, a efekty w wielu momentach strasznie się postarzały ("małe" Godzilli momentami wyglądają fatalnie). Ale efekty całościowo są dobre, muzyka Arnolda wspaniała, film ma jedną z najlepszych czołówek filmowych jakie widziałem, kilka odniesień do Szczęk Spielberga, sporo niezłego humoru, dużo akcji, i ogólnie na tle dużej części dzisiejszych blockbusterów wypada bardzo fajnie (podoba mi się bardziej od Pacific Rim). Widać także duży budżet w film włożony (dzisiaj to rzadkość). Mógłby być wprawdzie trochę krótszy i irytuje mnie fakt zniknięcia Zilli na ponad pół godziny filmu, aby bawić się z jego młodymi (choć wiąże się z nimi kilka fajnych scen). Solidne 6/10 i miano najlepszego filmu o Królu potworów.
Ja będzie się zbliżać nowa Godzilla obejrzę także kilka filmów Japońskich. Nie widziałem nigdy kontra Biolante (więc jest pewniakiem, bo to jedyny nie obejrzany przeze mnie film z serii Heisei), a poza nim powtórzę sobie "te najlepsze", czyli od kontra Mothra (92) do Powrotu Godzilli z 1999 roku.
20-07-2013, 09:23





