Seans blu - oszałamająca wizja świata i bardzo lipna fabuła. Genialna muzyka i mizerne aktorstwo. Film w oglądaniu i słuchaniu przyjemny, ale naprawdę nie wiem, jakim cudem czterech prawdopodobnie łebskich gości mogło stworzyć taką scenariuszową wydmuszkę, pełną dziur, niedopowiedzeń, zbędnych dywagacji ojcowsko-synowskich, ech... "Oblivion" Kosinskiego to autentyczny progres, co cieszy, bo na kolejny film tego gościa bardzo czekam - to estetyka, która mnie podnieca.
6
6
24-07-2013, 11:01 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 24-07-2013, 11:02 przez desjudi.)





