Godzilla wg Emmericha - okej, pomimo mnóstwa emisji na Polsacie nigdy nie zdarzyło mi się obejrzeć tego filmu w całości, to sobie nadrobiłem, bo jaram się nadchodzącą wersją Edwardsa. Oto, co następuje.
+ Sceny akcji - jak już są, to są całkiem smaczne. Wiąże się z tym też inny plus, mianowicie niekiedy dobre efekty specjalne - w sensie te, które dotyczą rozwałki - destrukcja Chrysler Building czy wybuch Madison Square Garden fajowe.
+ Muzyka i zdjęcia - niektóre kadry świetne.
+ Nie nuży, pomimo czasu trwania.
+ Ciekawe intro.
Minusy welcome to:
- ZERO ciekawych postaci i nikogo, komu by można było kibicować. Najbardziej polubiłem postać Reno, ale to chyba trochę za mało, tym bardziej, że i on był kliszą.
- Godzilla sam w sobie, niestety - nie przeraża, nie fascynuje, nie niepokoi. Ot, lata sobie stwór po mieście i robi rozjeb. Facet w gumowym kostiumie był bardziej creepy, niż przerośnięta CGI jaszczurka (design mi się nie podoba) - co jeszcze uwydatniał ryk. Tu mi tego zabrakło. Cieszę się, że za rok powrócimy do bardziej klasycznej formy, jak mniemam.
- Wątek z jajami i gra w berka z młodymi - strata czasu, wolałbym więcej akcji z dużym, jakkolwiek nijaki był, tu mamy zaginioną część Jurassic Park, w dodatku z fatalnym CGI.
- Tu trochę na siłę, ale pierdolony DESZCZ - ile może lać, na litość? I żeby to mżawka, ale nie, podczas trwania akcji na ulice wylały się chyba miliardy ton wody, irytowało to już później.
- Pomimo tego, że sceny akcji były spoko, to nie było ani jednej, która szczególnie zapadłaby w pamięć.
Z samą oceną mam problem, bo powyższe mogłoby sugerować, że towarzyszyły mi w większości negatywne odczucia, ale jednak tych dwóch godzin nie żałuję, bo seans był to bezbolesny, chociaż czuć zmarnowany potencjał na dobry film. Tak mamy średniaka. I mam nadzieję, że w przyszłym roku nie będę musiał powiedzieć tego samego. 5/10
+ Sceny akcji - jak już są, to są całkiem smaczne. Wiąże się z tym też inny plus, mianowicie niekiedy dobre efekty specjalne - w sensie te, które dotyczą rozwałki - destrukcja Chrysler Building czy wybuch Madison Square Garden fajowe.
+ Muzyka i zdjęcia - niektóre kadry świetne.
+ Nie nuży, pomimo czasu trwania.
+ Ciekawe intro.
Minusy welcome to:
- ZERO ciekawych postaci i nikogo, komu by można było kibicować. Najbardziej polubiłem postać Reno, ale to chyba trochę za mało, tym bardziej, że i on był kliszą.
- Godzilla sam w sobie, niestety - nie przeraża, nie fascynuje, nie niepokoi. Ot, lata sobie stwór po mieście i robi rozjeb. Facet w gumowym kostiumie był bardziej creepy, niż przerośnięta CGI jaszczurka (design mi się nie podoba) - co jeszcze uwydatniał ryk. Tu mi tego zabrakło. Cieszę się, że za rok powrócimy do bardziej klasycznej formy, jak mniemam.
- Wątek z jajami i gra w berka z młodymi - strata czasu, wolałbym więcej akcji z dużym, jakkolwiek nijaki był, tu mamy zaginioną część Jurassic Park, w dodatku z fatalnym CGI.
- Tu trochę na siłę, ale pierdolony DESZCZ - ile może lać, na litość? I żeby to mżawka, ale nie, podczas trwania akcji na ulice wylały się chyba miliardy ton wody, irytowało to już później.
- Pomimo tego, że sceny akcji były spoko, to nie było ani jednej, która szczególnie zapadłaby w pamięć.
Z samą oceną mam problem, bo powyższe mogłoby sugerować, że towarzyszyły mi w większości negatywne odczucia, ale jednak tych dwóch godzin nie żałuję, bo seans był to bezbolesny, chociaż czuć zmarnowany potencjał na dobry film. Tak mamy średniaka. I mam nadzieję, że w przyszłym roku nie będę musiał powiedzieć tego samego. 5/10
25-07-2013, 01:44





