und3r,
to bardzo słaba, emocjonalnie mało angażująca, zrobiona po łebkach historia, dodatkowo z mizernym aktorstwem, słabymi dialogami, które skupiają się na dumaniu zen. I wciąż nie wiem, o co chodzi z tymi ISO i dlaczego Tron się nagle zreflektował.
Tak, to bardzo przyjemny seans - taka orgia dźwiękowo-wizualna, co do jakości której nie mam żadnych wątpliwości. 10/10 jak nic. Ale fabuła... Nie ja jeden zwróciłem uwagę na fakt, że to najsłabszy punkt T:L. Nie żebym oczekiwał wielowarstwowej historii (nie wiem dlaczego ten argument jest przywoływany za każdym razem, gdy ktoś zwraca uwagę na pretekstowy scenariusz), bo nie oczekiwałem, bez przesady, ale zwykły szablonowy scenariusz byłby lepszy, który unikałby dziur i przegadania. Popatrz na takie Pacific Rim - równiez orgia, ale poprowadzona po bożemu: tam, gdzie ma byc pierdolnięcie, tam jest pierdolnięcie. Gdzie mają być półsłówka - tam są półsłówka. Są konkretne charaktery i ich motywacje, jakiś ciąg przyczynowo-skutkowy bez większych dziur. U Kosinskiego tego nie ma, jakby cała para poszła w oszałamiające wizualia.
to bardzo słaba, emocjonalnie mało angażująca, zrobiona po łebkach historia, dodatkowo z mizernym aktorstwem, słabymi dialogami, które skupiają się na dumaniu zen. I wciąż nie wiem, o co chodzi z tymi ISO i dlaczego Tron się nagle zreflektował.
Tak, to bardzo przyjemny seans - taka orgia dźwiękowo-wizualna, co do jakości której nie mam żadnych wątpliwości. 10/10 jak nic. Ale fabuła... Nie ja jeden zwróciłem uwagę na fakt, że to najsłabszy punkt T:L. Nie żebym oczekiwał wielowarstwowej historii (nie wiem dlaczego ten argument jest przywoływany za każdym razem, gdy ktoś zwraca uwagę na pretekstowy scenariusz), bo nie oczekiwałem, bez przesady, ale zwykły szablonowy scenariusz byłby lepszy, który unikałby dziur i przegadania. Popatrz na takie Pacific Rim - równiez orgia, ale poprowadzona po bożemu: tam, gdzie ma byc pierdolnięcie, tam jest pierdolnięcie. Gdzie mają być półsłówka - tam są półsłówka. Są konkretne charaktery i ich motywacje, jakiś ciąg przyczynowo-skutkowy bez większych dziur. U Kosinskiego tego nie ma, jakby cała para poszła w oszałamiające wizualia.
25-07-2013, 12:32 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 25-07-2013, 12:36 przez desjudi.)





