THX 1138 - Standardowa antyutopia, w której jeden osobnik nagle dostrzega w jakim świecie żyje i próbuje z niego uciec. Wizualnie bardzo ciekawe, świetny sterylny dizajn miasta i efekty specjalne, które nawet dziś mogą się podobać. I są to chyba jedyne zalety filmu Lucasa. Uwielbiam antyutopie, ale ta jest tak płytka, jakby George przeczytał sobie kilkuzdaniowe streszczenia najważniejszych dzieł - czy to "Roku 1984" czy "Nowego wspaniałego świata" i na tym poprzestał. Jest to tak nieudolnie nakręcone, że wisiały mi losy bohatera. Po pierwsze, jest antypatyczny, nie wygląda na "przebudzonego" i uwolnionego z systemu. Niby jest, ale takie bierne "przebudzenie" (współlokatorka zmienia mu leki), niespowodowane własną decyzją i wolą jest bezwartościowe i Duvall przez cały film zdaje się być lalką pogrążoną w apatii. Nic nie wyróżnia go od innych, ucieka, ale czy sam wie dlaczego? Po drugie, mamy tu jakieś tabletki, donosy, więzienia i trudno się w tym połapać. Lubię czasem brak dosłowności, ale jakieś wyjaśnienia by się przydały. Lucas wykreował świat, ale nie wyznaczył widzowi reguł gry, więc ogląda się to bez emocji, bo nie wiadomo o co chodzi.
Jest też wątek miłosny. Niestety, bohaterowie filmu pozbawieni są uczuć, tak też miłość jest tam niemożliwa. To nie wniosek płynący z filmu, tylko romans jest tak kiepsko nakreślony.
Ciekawe, że Lucas np. krytykuje w kilku scenach konsumpcjonizm. Robi to jednym zdaniem, rzuconym bez kontekstu ("Kupuj, kupuj!"), tak jakby chciał nasycić film treścią i głębią. Moim zdaniem podsumowuje to wspaniale banalność "THX 1138" i niezrozumienie własnej wizji przez reżysera, gdyż w filmie nie ma ani sklepów, a sterylne niczym sale w psychiatryku mieszkania są puste i pozbawione wszelkich produktów.
3/10
Jest też wątek miłosny. Niestety, bohaterowie filmu pozbawieni są uczuć, tak też miłość jest tam niemożliwa. To nie wniosek płynący z filmu, tylko romans jest tak kiepsko nakreślony.
Ciekawe, że Lucas np. krytykuje w kilku scenach konsumpcjonizm. Robi to jednym zdaniem, rzuconym bez kontekstu ("Kupuj, kupuj!"), tak jakby chciał nasycić film treścią i głębią. Moim zdaniem podsumowuje to wspaniale banalność "THX 1138" i niezrozumienie własnej wizji przez reżysera, gdyż w filmie nie ma ani sklepów, a sterylne niczym sale w psychiatryku mieszkania są puste i pozbawione wszelkich produktów.
3/10
02-08-2013, 14:49 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 02-08-2013, 14:53 przez patyczak.)





