Cóż, też sobie odświeżyłem - tym razem w glorious HD...
Mad Max - postarzał się ten film i to mocno. Albo inaczej: nigdy nie był dobry, ratowała go tylko niecodzienna sceneria i jako taki klimat oraz dziecięca naiwność odbiorcy. Po latach mamy do czynienia z naprawdę mało strawnym misz-maszem. Bo właściwie gatunkowo jest to takie niewiadomo co. Postapy tu jeszcze brak; świat przyszłości to tylko dlatego, że tak prawi napis początkowy, a cała ta przemoc i sodomo-gomora o jakiej świat nie słyszał dzieje się chyba tylko w wyobraźni reżysera, tudzież niezrealizoanych sekwencjach. Bo to, że banda transów zapieprza sobie po drogach wywołując pseudo chaos i poza trzema radiowozami na krzyż, których właścicieli też mi trudno uznać za 'prawych', nie jest to jakieś wyjątkowo niebezpieczne miejsce i czasy. Całość psuje zresztą realizacja - ja wiem, że budżet był niski, ale całość wygląda po prostu amatorsko pod każdym względem. Dialogi są albo słabe albo żenujące; aktorsko mamy 4tą ligę australijską i Mela, który sprawia wrażenie zabłąkanego dzieciaka, aniżeli rasowego, niebezpiecznego gliny z doświadczeniem. Jedynie Goose wybija się z tej stawki. Scenografia nie istnieje - ot, widać, że wykorzystali to, co mieli pod ręką, przez co nic się nie klei; przeciwnicy są śmieszni, miast straszni, a wszelakie akcje/pościgi i sceny przemocy - cóż, nawet te najlepsze mocno trącą już myszką. Jednak największym grzechem filmu jest jego... nieatrakcyjność. Film robi się ciekawy tak naprawdę w ostatnich 15 minutach, kiedy Maksio jedzie się mścić - tylko, że wtedy następuje koniec. Doceniam wszak, że z pudełka zapałek chłopcy usiłowali zrobić helikopter, co zaowocowało kultowym już tytułem, niemniej 2/3 tego filmu to niezamierzona komedia, w dodatku średnio rozrywkowa. Słowem: mocny średniak, którego ratuje chyba tylko sentyment. Chętnie obejrzałbym remake.
5- / 10
Mad Max 2 - Znowu przerysowane postaci złych, którzy wyglądają jak zbieranina Village People. Znowu niektóre sceny i dialogi kłują w uszy, ale na tym kończą się minusy. No... prawie, bo tym razem wyjątkowo kiksowała mi muzyka. Zła sama w sobie nie jest, ale jest jej za dużo i jest zbyt głośna, przez co w finałowym starciu, miast ryku silników i pisku opon słychać koncert rockowy - WTF, człowieku od miksu, WTF? Cała reszta to jednak solidne, wysokooktanowe kino. Fabuła w końcu ma jakiś tam sens przyczynowo-skutkowy (już pomijając fakt, że walczący o każdą kroplę benzyny ludzie popierdalają sobie autami, które przypuszczalnie palą 100 litrów na 100 km, bo są tak prymitywne i lub nabuzowane, w te i we wte bez pardonu...), postaci są w miarę dobrze zagrane, a Mel w końcu zmężniał nieco i wierzę, iż jest w stanie wpierdolić każdemu (chociaż przez 2/3 filmu to on zbiera cięgi). Widać większy budżet, dzięki czemu całość nie przypomina teatru telewizji (aczkolwiek oblegana twierdza to dalej śmiech na sali - nie wiem, jak nie można było tego nie sforsować przy pierwszym podejściu), a ponieważ dzieje się dość dużo, to i półtorej godzinki mija jak z bicza strzelił. Do tego kapitalna, oldskulowa scena finałowego pościgu - coś wspaniałego! Zdecydowanie najlepsza część, jeśli przymknąć oko na te kilka niedoróbek.
7+ / 10
Mad Max 3 (żadne tam beyond shit czy inne pierdoły) - Kurde, lubię ten film, choć ocena idzie lekko w dół. Dysonans między pierwszą, a drugą połową filmu + nieco za dużo slapstickowego humoru i kalka pościgu z części drugiej są bowiem zbyt nachalne, by je zignorować. Co nie zmienia faktu, że zarówno doskonała partia w Barbertown, jak i kraina dzieciaków, to dobre, stare, wciągające kino przygodowe. Do tego całość w końcu nabrała rozmachu i nie przypomina już zbieraniny facetów w fajnych ciuszkach pośrodku pustyni. Na deser wysmakowane zdjęcia i najlepsza z całej trylogii ścieżka dzwiękowa plus rzecz jasna sam Mel, który tutaj zagrał chyba i wygląda najlepiej. No i konkluzja - niby słitaśna i banalna, ale jednocześnie chwytliwa i urocza. Słowem: klimat, klimat, klimat.
6+ / 10
Mad Max - postarzał się ten film i to mocno. Albo inaczej: nigdy nie był dobry, ratowała go tylko niecodzienna sceneria i jako taki klimat oraz dziecięca naiwność odbiorcy. Po latach mamy do czynienia z naprawdę mało strawnym misz-maszem. Bo właściwie gatunkowo jest to takie niewiadomo co. Postapy tu jeszcze brak; świat przyszłości to tylko dlatego, że tak prawi napis początkowy, a cała ta przemoc i sodomo-gomora o jakiej świat nie słyszał dzieje się chyba tylko w wyobraźni reżysera, tudzież niezrealizoanych sekwencjach. Bo to, że banda transów zapieprza sobie po drogach wywołując pseudo chaos i poza trzema radiowozami na krzyż, których właścicieli też mi trudno uznać za 'prawych', nie jest to jakieś wyjątkowo niebezpieczne miejsce i czasy. Całość psuje zresztą realizacja - ja wiem, że budżet był niski, ale całość wygląda po prostu amatorsko pod każdym względem. Dialogi są albo słabe albo żenujące; aktorsko mamy 4tą ligę australijską i Mela, który sprawia wrażenie zabłąkanego dzieciaka, aniżeli rasowego, niebezpiecznego gliny z doświadczeniem. Jedynie Goose wybija się z tej stawki. Scenografia nie istnieje - ot, widać, że wykorzystali to, co mieli pod ręką, przez co nic się nie klei; przeciwnicy są śmieszni, miast straszni, a wszelakie akcje/pościgi i sceny przemocy - cóż, nawet te najlepsze mocno trącą już myszką. Jednak największym grzechem filmu jest jego... nieatrakcyjność. Film robi się ciekawy tak naprawdę w ostatnich 15 minutach, kiedy Maksio jedzie się mścić - tylko, że wtedy następuje koniec. Doceniam wszak, że z pudełka zapałek chłopcy usiłowali zrobić helikopter, co zaowocowało kultowym już tytułem, niemniej 2/3 tego filmu to niezamierzona komedia, w dodatku średnio rozrywkowa. Słowem: mocny średniak, którego ratuje chyba tylko sentyment. Chętnie obejrzałbym remake.
5- / 10
Mad Max 2 - Znowu przerysowane postaci złych, którzy wyglądają jak zbieranina Village People. Znowu niektóre sceny i dialogi kłują w uszy, ale na tym kończą się minusy. No... prawie, bo tym razem wyjątkowo kiksowała mi muzyka. Zła sama w sobie nie jest, ale jest jej za dużo i jest zbyt głośna, przez co w finałowym starciu, miast ryku silników i pisku opon słychać koncert rockowy - WTF, człowieku od miksu, WTF? Cała reszta to jednak solidne, wysokooktanowe kino. Fabuła w końcu ma jakiś tam sens przyczynowo-skutkowy (już pomijając fakt, że walczący o każdą kroplę benzyny ludzie popierdalają sobie autami, które przypuszczalnie palą 100 litrów na 100 km, bo są tak prymitywne i lub nabuzowane, w te i we wte bez pardonu...), postaci są w miarę dobrze zagrane, a Mel w końcu zmężniał nieco i wierzę, iż jest w stanie wpierdolić każdemu (chociaż przez 2/3 filmu to on zbiera cięgi). Widać większy budżet, dzięki czemu całość nie przypomina teatru telewizji (aczkolwiek oblegana twierdza to dalej śmiech na sali - nie wiem, jak nie można było tego nie sforsować przy pierwszym podejściu), a ponieważ dzieje się dość dużo, to i półtorej godzinki mija jak z bicza strzelił. Do tego kapitalna, oldskulowa scena finałowego pościgu - coś wspaniałego! Zdecydowanie najlepsza część, jeśli przymknąć oko na te kilka niedoróbek.
7+ / 10
Mad Max 3 (żadne tam beyond shit czy inne pierdoły) - Kurde, lubię ten film, choć ocena idzie lekko w dół. Dysonans między pierwszą, a drugą połową filmu + nieco za dużo slapstickowego humoru i kalka pościgu z części drugiej są bowiem zbyt nachalne, by je zignorować. Co nie zmienia faktu, że zarówno doskonała partia w Barbertown, jak i kraina dzieciaków, to dobre, stare, wciągające kino przygodowe. Do tego całość w końcu nabrała rozmachu i nie przypomina już zbieraniny facetów w fajnych ciuszkach pośrodku pustyni. Na deser wysmakowane zdjęcia i najlepsza z całej trylogii ścieżka dzwiękowa plus rzecz jasna sam Mel, który tutaj zagrał chyba i wygląda najlepiej. No i konkluzja - niby słitaśna i banalna, ale jednocześnie chwytliwa i urocza. Słowem: klimat, klimat, klimat.
6+ / 10
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings
23-08-2013, 04:43 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 23-08-2013, 04:44 przez Mefisto.)





