(13-10-2013, 20:04)Rodia napisał(a): Aha... w sumie nie przyszło mi do głowy, że to może być nawiązanie do "2001" tym bardziej, że tam embrion symbolizuje raczej coś pozytywnego, a w "Grawitacji" - negatywnego.
No, bo chyba można to uznać, za odniesienie, nie?
A propos scenariusza:
https://www.youtube.com/watch?feature=player_detailpage&v=1c2EQP5nIAA#t=184
Może szkoda, że pisanie jednak nie zajęło trochę dłużej i, że odkryli te "methaphorical possibilities";)
A co do efektów, to uważam, że Cuaron świetnie połączył chęć uatrakcyjnienia prostego konceptu i wizualną powściągliwość. Przykład? Bardziej podjarany technicznymi (i swoimi) możliwościami reżyser (Snyder, czytasz to?) mógłby zaserwować nam szybki przeskok do postaci Clooneya i jakiś zoom na Ganges.
Efekty w Gravity są organiczne i nie narzucają się widzowi. Po prostu to, co przy ich pomocy wyczarowano tak przytłacza. Gdyby nie tyle gadania o tym, chyba bym nawet nie zauważył, że pierwsze ujęcie bez cięcia jest takie długie. Zresztą co to za osiągnięcie w filmie tak bazującym na CGI?
13-10-2013, 20:33 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 13-10-2013, 20:42 przez PropJoe.)





