Seans zaliczony. Niemal pusta sala. Chyba nie muszę pisać jak to wpływało na odbiór?
Kosmos to piękne, ale i przerażające miejsce. I byłem przerażony. Nawet nie tym ci działo się na ekranie, tylko tym co mogłoby się stać. Bo film w każdym momencie dawał do zrozumienia, że bardzo mało potrzeba by zginąć w kosmosie. Jak mi brakowało tytułowej grawitacji przez cały seans wiem tylko ja. Były momenty gdy sprawdzałem, czy kinowy fotel jest nadal tam gdzie być powinien. Nie mogłem też odpędzić poczucia bezradności wobec konsekwencji każdego ruchu w nieważkości. Jak wielki komfort daje stałość grawitacji tu, na ziemi. Jak dobrze znaleźć w tym samym miejscu coś odłożonego tam chwilę wcześniej. Jak dobrze móc w wodzie odepchnąć się od gęstej cieczy. Ta filmowa zdawała się mieć konsystencję kisielu i gdyby nie wcześniejsze wrażenia to budziło by to pewnie niepokój, ale tu dawało ukojenie.
Po seansie nie miałem ochoty wstawać. Nie chciałem walczyć z grawitacją. Czułem jakby to była dobra znajoma, dbająca o moje bezpieczeństwo.
Pretekstowa fabuła? I co z tego? Dla mnie ważne były tylko wrażenia. W obrazach impresjonistów nikt nie szuka opowiadanej historii, prawda?
Kosmos to piękne, ale i przerażające miejsce. I byłem przerażony. Nawet nie tym ci działo się na ekranie, tylko tym co mogłoby się stać. Bo film w każdym momencie dawał do zrozumienia, że bardzo mało potrzeba by zginąć w kosmosie. Jak mi brakowało tytułowej grawitacji przez cały seans wiem tylko ja. Były momenty gdy sprawdzałem, czy kinowy fotel jest nadal tam gdzie być powinien. Nie mogłem też odpędzić poczucia bezradności wobec konsekwencji każdego ruchu w nieważkości. Jak wielki komfort daje stałość grawitacji tu, na ziemi. Jak dobrze znaleźć w tym samym miejscu coś odłożonego tam chwilę wcześniej. Jak dobrze móc w wodzie odepchnąć się od gęstej cieczy. Ta filmowa zdawała się mieć konsystencję kisielu i gdyby nie wcześniejsze wrażenia to budziło by to pewnie niepokój, ale tu dawało ukojenie.
Po seansie nie miałem ochoty wstawać. Nie chciałem walczyć z grawitacją. Czułem jakby to była dobra znajoma, dbająca o moje bezpieczeństwo.
Pretekstowa fabuła? I co z tego? Dla mnie ważne były tylko wrażenia. W obrazach impresjonistów nikt nie szuka opowiadanej historii, prawda?
25-10-2013, 11:21





