Jeśli chodzi o hardcoreowe wygibasy, to stawiam na von Triera ;)
50 shades of grey powstanie bez jednego gołego cycka. Przecież to nie pierwsza ekranizacja jakiejś erotycznej szmiry, były różne pamiętniki nimfomanki i inne podobne pierdoły i było w nich mniej golizny niż w filmach sensacyjnych z lat 80tych. Gdyby ten film jeszcze powstawał w europie to może by jakiś cycek w nim był przez 2 sekundy, ale w stanach uważają, że widok gołych cycków powoduje chęć wparowania do podstawówki z M16.
Najwyżej co zobaczycie to kaloryfer głównego bohatera, bo zdaje się akurat to można pokazywać w każdym filmie, w dodatku 99% targetu właśnie to będzie chciało zobaczyć.
50 shades of grey powstanie bez jednego gołego cycka. Przecież to nie pierwsza ekranizacja jakiejś erotycznej szmiry, były różne pamiętniki nimfomanki i inne podobne pierdoły i było w nich mniej golizny niż w filmach sensacyjnych z lat 80tych. Gdyby ten film jeszcze powstawał w europie to może by jakiś cycek w nim był przez 2 sekundy, ale w stanach uważają, że widok gołych cycków powoduje chęć wparowania do podstawówki z M16.
Najwyżej co zobaczycie to kaloryfer głównego bohatera, bo zdaje się akurat to można pokazywać w każdym filmie, w dodatku 99% targetu właśnie to będzie chciało zobaczyć.
For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.
14-11-2013, 12:07 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 14-11-2013, 12:09 przez Negatywny.)





