(18-11-2013, 11:50)Crov napisał(a): Dramatyzujesz.
Być może tak.
Cytat:Czytam bardzo mało książek, ale coś, co się sprzeda nie musi być przecież złe. Myślę, że bardziej chodzi o prostotę i przyswajalność (tu: na przykład możliwość albo chęć identyfikowania się z bohaterami / sytuacjami).
Korelacja pomiędzy literaturą dobrą a gównianą a wynikami sprzedaży jest zatrważająca. Chodzisz do Empiku, więc wiesz, że na półkach "TOP 10" od lat figurują niemal wyłącznie książki/poradniki pisane przez celebrytów, beletrystyka tworzona przez baaardzo popularnych pisarzy (King, Dan Brown, Sapkowski, może Dukaj) oraz "hity" odcinające kupony od irracjonalnej popularności ("Zmierzchy", "Igrzyska śmierci", "50 twarzy Grey'a", gdzieniegdzie "Dary Anioła" i "Piękne istoty"). Tych ostatnich jest najwięcej, bo nieraz kolejne tomy kolekcji potrafią zajmować miejsca od 1 do 4. Sam zresztą czytałem "Zmierzch", "Igrzyska" (całą trylogię) i "50 twarzy". Zacząłem czytać "Piękne istoty" i "Intruza", ale dość szybko sobie odpuściłem. I powiedzieć o tych książkach, że są słabe to mało. Nawet jeżeli łatwiej nam się utożsamić z bohaterami dzięki bardzo prostemu stylowi i temu że opowiadają o ludziach młodych.
I o tej świadomości - wiedzy na temat tego co się dobrze sprzedaje - mówię. Młody pisarz, który nie ma nazwiska, a bardzo chciałby żyć z pisania powieści, opowiadania historii ma wybór pomiędzy napisaniem dobrej książki, którą przeczyta jego rodzina i kilku znajomych, a napisaniem czegoś pod publiczkę - kolejnej repliki "Zmierzchu" czy "Igrzysk śmierci", w której wymieniono garść detali, ale cała formuła została bardzo podobna do pierwowzoru. Było nie było, zwiększa w ten sposób szansę na to, że będzie czytany.
Zresztą daleko nie trzeba szukać. Millitary wydał książkę i długo po premierze napisał, że na razie zarobił na niej tyle, żeby kupić sobie i swojej żonie bilet do kina. Mam kolegę, który napisał powieść (bardzo przystępną, bo opowiadającą o perypetiach studentów - o studentach, dla studentów, napisaną przez studenta) i chyba do teraz nie zwróciły mu się koszta, jakie poniósł za jej wydanie (sporo musiał dołożyć od siebie), a ogrom pracy też włożył w marketing, który jest na potwornie mizernym poziomie w Polsce. Chociaż pod tym względem jest lepiej w Stanach Zjednoczonych.
Cytat:Druga rzecz to to, że nigdy nie uwierzę, że dawniej dzieła uważane dziś za wielkie były tak czytane przez masy. Że "Zbrodnia i Kara" to od razu po wydaniu to było ówczesne "Twilight". ;) Tego typu książki są klasykami, bo minęły lata, by tymi klasykami się stały. A dziś taką "Zbrodnię i Karę" czytała masa ludzi, bo: 1) wypada; 2) fajnie się nobilitować czytając mądrą książkę. "Prawdziwa sztuka" (czymkolwiek jest) broni się tylko w małej grupie.
Akurat ze "Zbrodnią i karą" jest jak z sienkiewiczowskimi "Krzyżakami". Powieści te ukazywały się na łamach czasopism we fragmentach. Jak na tamte czasy była to chyba możliwie najlepsza forma promocji zarówno dzieła, jak i magazynu, w którym było publikowane. Oczywiście do miana klasyka dorasta się przez lata, a ludzie już w tamtych czasach lubowali się w lekko napisanych erotykach. A i innych rozrywek było znacznie mniej, więc więcej ludzi czytało książki. Bardzo możliwe, że któreś z tych totalnie pomijanych dzisiaj książek urosną za kilkaset lat do rangi klasyków, ale jeszcze bardziej prawdopodobne, że o wszystkich się zapomni, a czytywane w szkołach, jako obraz naszych czasów będą publikacje tych najpopularniejszych dzisiejszych autorów (może noblistów?). Po prostu wszyscy inni zostaną pominięci - dzisiaj pisze praktycznie każdy. Jak nie publikują na papierze to w Internecie, a i tych pierwszych (tylko w Polsce) jest prawie kilkaset rocznie (wystarczy śledzić nowości na portalach kulturalnych, żeby uderzyło nas, jak wiele produkuje się książek, niemal codziennie jakaś nowość).
"Byłem królem traktorzystów przy wyrębie lasu na cały Oregon i sąsiednie stany, a królem szulerów od powrotu z Korei i nawet królem opielaczy groszku na farmie w Pendleton - więc pomyślałem sobie, że skoro już mam być wariatem, to też muszę być pierwszym i najlepszym." Randle McMurphy
18-11-2013, 21:01






