Spoko oceny Mefisto, bardzo podobne do moich, jedynie z drobnymi różnicami. Zastanawia mnie tylko jak rozumiesz zdanie:
W filmie Picard proponuje założenie osobnej kolonii dla Son’a, jednak Admirał Dougherty mówi mu, że to nie jest rozwiązanie, gdyż trzeba by 10 lat na powierzchni, żeby odwrócić skutki starzenia się u Son’a, jednak niektórzy nie wytrzymają aż tyle. Jedyną więc opcją jest zebranie cząstek metafazowych, co z kolei spowoduje skażenie planety na wieki. No i tu pojawia się właśnie dylemat filmu: Picard nie chce dopuścić do zniszczenia tej „starej” i pięknej kultury, tym bardziej, że pociąga go jedna z osadniczek a Admirał uważa, że można spokojnie przesiedlić te "jedynie" 600” osób. Wszystko to jest w tej kapitalnej scenie, gdzie rozmawiają o tym. Każdy przedstawia po prostu swoje racje. Co zatem jest śmiechowe i naiwne? :)
(05-12-2013, 22:50)Mefisto napisał(a): Poza tym podejście Pickarda i innych do problemu jest trochę śmiechowe - taka duża planeta starczyłaby wszak dla wszystkich, nie mówiąc o tym, że jednak trochę naiwne wydaje się ratowanie tych osadników, względem potencjalnych korzyści dla całej galaktyki.
W filmie Picard proponuje założenie osobnej kolonii dla Son’a, jednak Admirał Dougherty mówi mu, że to nie jest rozwiązanie, gdyż trzeba by 10 lat na powierzchni, żeby odwrócić skutki starzenia się u Son’a, jednak niektórzy nie wytrzymają aż tyle. Jedyną więc opcją jest zebranie cząstek metafazowych, co z kolei spowoduje skażenie planety na wieki. No i tu pojawia się właśnie dylemat filmu: Picard nie chce dopuścić do zniszczenia tej „starej” i pięknej kultury, tym bardziej, że pociąga go jedna z osadniczek a Admirał uważa, że można spokojnie przesiedlić te "jedynie" 600” osób. Wszystko to jest w tej kapitalnej scenie, gdzie rozmawiają o tym. Każdy przedstawia po prostu swoje racje. Co zatem jest śmiechowe i naiwne? :)
Eddington, proud to be a member of Forum KMF Film.org.pl since Feb 2013.
07-12-2013, 12:42





