The Great Outdoors - myślałby kto, że Aykroyd i Candy w jednym filmie gwarantują zawsze super zabawę, ale film średni wyszedł. Oprócz kozackiej sceny z niedźwiedziem brakuje tu bardziej zabawnych scenek lub rzeczowego konfliktu, który jest po łebkach poprowadzony. Ogląda się to bezboleśnie, ale poza nostalgicznym urokiem niewiele oferuje.
5 / 10
Deja Vu - powtórka całkiem udana, ocena wędruje w górę. Przefajny wątek miłosny (a i Patton wygląda tu słodziutko nawet kiedy nie żyje), całkiem zjadliwie i fajnie ukazana pogoń z czasem. Chyba to zresztą jeden z najbardziej oryginalnych i spójnych zarazem filmów Scotta.
7 / 10
Hoosiers - Zdecydowanie jeden z najbardziej przecenanych filmów sportowych. Fabuła tutaj leży, podobnie jak charakterystyka bohaterów i relacje między nimi. Film zresztą tak pocięto, że poza montażami co 5 minut niewiele emocji oferuje, a cały wątek z trenerem i nieufnością lokalnej społeczności do niego jest tak z dupy, że hej, a i technicznie to jakaś parodia. Aktorsko, poza Hooperem, którego wątek został tak zmarginalizowany, że aż boli, też mnie nie porwało. Poza tym schematyczne, oklepane i od linijki zrobione kino, któremu brakuje charyzmy (zapomnijcie m.in. o zagrzewających do boju przemowach). Daję jednak oczko wyżej za znakomicie współgrającą z obrazem muzykę, która choć teoretycznie nie pasuje do epoki, to jednak wynosi go o klasę wyżej oraz ze względu na wycięte sceny, które pokazują, że w pierwotnej wersji skryptu miało to wszystko ręce, nogi i serce. Ale producenci uznali, że lepiej wstawić w to miejsce kolejny montaż a la Rocky.
6- / 10
5 / 10
Deja Vu - powtórka całkiem udana, ocena wędruje w górę. Przefajny wątek miłosny (a i Patton wygląda tu słodziutko nawet kiedy nie żyje), całkiem zjadliwie i fajnie ukazana pogoń z czasem. Chyba to zresztą jeden z najbardziej oryginalnych i spójnych zarazem filmów Scotta.
7 / 10
Hoosiers - Zdecydowanie jeden z najbardziej przecenanych filmów sportowych. Fabuła tutaj leży, podobnie jak charakterystyka bohaterów i relacje między nimi. Film zresztą tak pocięto, że poza montażami co 5 minut niewiele emocji oferuje, a cały wątek z trenerem i nieufnością lokalnej społeczności do niego jest tak z dupy, że hej, a i technicznie to jakaś parodia. Aktorsko, poza Hooperem, którego wątek został tak zmarginalizowany, że aż boli, też mnie nie porwało. Poza tym schematyczne, oklepane i od linijki zrobione kino, któremu brakuje charyzmy (zapomnijcie m.in. o zagrzewających do boju przemowach). Daję jednak oczko wyżej za znakomicie współgrającą z obrazem muzykę, która choć teoretycznie nie pasuje do epoki, to jednak wynosi go o klasę wyżej oraz ze względu na wycięte sceny, które pokazują, że w pierwotnej wersji skryptu miało to wszystko ręce, nogi i serce. Ale producenci uznali, że lepiej wstawić w to miejsce kolejny montaż a la Rocky.
6- / 10
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings
19-12-2013, 16:31





