Powtórka FF6 i ocena spada z 8 na 7. Trochę to traci przy drugim obejrzeniu, a Fast Five jest totalnie poza zasięgiem i wątpię, żeby seria dobiła jeszcze kiedyś do tego poziomu.
To co mi najbardziej kuleje to fabuła - niby dobrze uzasadnili udział bohaterów w tej misji możliwością otrzymania ułaskawienia, ale kompletnie tego nie czuję, zbyt to randomowe i oklepane. Za drugim rzem przeszkadzał mi też w większości humor; o ile w Fast Five było bardzo fajnie i luzacko, tak tutaj większość gagów - zwłaszcza w wykonaniu Gibsona - jest strasznie wymuszona i nieśmieszna.
Walker dostał denny wątek wyłączający go na jakiś czas z akcji - po co w ogóle pojechał żeby spotkać się z Bragą? Raz, było wiadomo, że Braga pracuje dla Shawa. Dwa, skoro Letty żyje, to znaczy że wtedy nie zginęła. Flashback z Letty można było dać w innym miejscu filmu, a tekst "Zbliżycie się do Shawa tylko wtedy, gdy wam na to pozwoli" to marna nagroda za ryzyko ugrzęźnięcia w pierdlu. Odwalili ten wątek niemiłosiernie.
Poza tym zdrada Riley to najgorszy twist roku zaraz po Mandarynie. Ugh.
Największym plusem pozostają więc Diesel + Rodriguez, duet The Rock + Patacky też można by w kontynuacji rozwinąć i uatrakcyjnić. No i jest wreszcie przesadzony, ale i przezajebisty finał z samolotem.
To co mi najbardziej kuleje to fabuła - niby dobrze uzasadnili udział bohaterów w tej misji możliwością otrzymania ułaskawienia, ale kompletnie tego nie czuję, zbyt to randomowe i oklepane. Za drugim rzem przeszkadzał mi też w większości humor; o ile w Fast Five było bardzo fajnie i luzacko, tak tutaj większość gagów - zwłaszcza w wykonaniu Gibsona - jest strasznie wymuszona i nieśmieszna.
Walker dostał denny wątek wyłączający go na jakiś czas z akcji - po co w ogóle pojechał żeby spotkać się z Bragą? Raz, było wiadomo, że Braga pracuje dla Shawa. Dwa, skoro Letty żyje, to znaczy że wtedy nie zginęła. Flashback z Letty można było dać w innym miejscu filmu, a tekst "Zbliżycie się do Shawa tylko wtedy, gdy wam na to pozwoli" to marna nagroda za ryzyko ugrzęźnięcia w pierdlu. Odwalili ten wątek niemiłosiernie.
Poza tym zdrada Riley to najgorszy twist roku zaraz po Mandarynie. Ugh.
Największym plusem pozostają więc Diesel + Rodriguez, duet The Rock + Patacky też można by w kontynuacji rozwinąć i uatrakcyjnić. No i jest wreszcie przesadzony, ale i przezajebisty finał z samolotem.
26-12-2013, 15:19





