(17-11-2013, 16:49)PropJoe napisał(a): Dallas Buyers Club
Fajne jest to, że chociaż w filmie nie brakuje przewidywalnych wydarzeń, to nie znając historii trudno przewidzieć jak potoczy się fabuła. (...)
Trochę tak jak w przypadku Rush, gdzie też z bardzo filmowej historii na faktach wyciśnięto ile się da.
Przede wszystkim fabuła, a faktyczne wydarzenia, to dwie różne rzeczy, czego ogarnięcie zajęło mi całe 5 minut w google :) Scenarzyści sporo tu od siebie dodali, waląc nam właśnie typowo hollywoodzkie rozwiązania (cała rola Leto, która jest motorem zmian napędzającym głównego bohatera, żeby pokazać, że tak naprawdę ma on dobre serduszko; to samo wszyscy ci źli ludzie od leków, którzy rzucają kłody pod nogi naszemu umierakowi - trochę to przesadnie ckliwe i przedramatyzowane), a przy okazji sporo pominęli (brak siostry i córki). Niemniej film zagrany jest koncertowo i choć nie mogę powiedzieć, że trudno przewidzieć tu fabułę, bo ona jest prosta i w sumie banalna, nic tu nie zaskakuje, to jednak film wciąga oraz, a może przede wszystkim, ma znakomitego protagonistę - całkowite przeciwieństwo ciepłej kluchy Hanksa z Filadelfii, który po prostu leżał i umierał i wszyscy płakali, bo kochanek Banderas siedział przy lóżeczku i patrzył. O nie, Woodroof jest z początku niezłym chamem i prostakiem (co też zarysowano ponoć mocniej, niż było w rzeczywistości), nie patyczkuje się i cały czas walczy, rzucając fuckami na lewo i prawo do każdego, kto stoi po przeciwnej strony barykady. I to jest główna siła tego filmu.
8 / 10
Carrie (2013) - złe to jest, bardzo. Bohaterowie to tępi idioci bez motywacji, Carrie jest ładna i w pełni świadoma swych mocy zamienia się w morderczynię rodem z X-men. Mamy kiepskie CGI, kiepską muzykę i kiepską reżyserię oraz dosłowność, dosłowność i jeszcze raz dosłowność. Finał nie ma żadnego sensu whatsoever, a aktorsko mamy do czynienia z pokazem drewna (prócz Moore). Film ma tak naprawdę nieliczne, marginalne plusy:
- początek, nawet ciekawie zrealizowany w opozycji do oryginału
- bliźniaczki, które są po prostu mega hot
- jest zajebiście śmieszny po alkoholu - i tak radziłbym go oglądać.
I dlatego też moja nota to 3 / 10, a nie 2 / 10, gdybym oglądał na trzeźwo
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings
12-01-2014, 17:58 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 12-01-2014, 18:20 przez Mefisto.)





