eeee, nie. Sorry, ale ten film ma tyle sensu co TDKR, czyli zero :)
Biegacz przystaje odsapnąć i wyciąga fajka? Sorry, ale nie. Zamiast cigaretten dałbym mu raczej słuchawki na głowę, gość od razu zyska na wiarygodności (i jak biegnie wstawić odgłos hamowania i BUM, którego oczywiście nie będzie słyszał przez muzykę - przy okazji zyskujesz od razu ścieżkę dźwiękową; o prawa nie musisz się martwić, bo do joggingu można i Bacha wstawić)
Skąd nagle wziął się Crov? Gonił to auto na piechtę? Może też uprawia jogging tylko nie ma stroju? Does not compute. (już pomijając fakt, że sceneria wyglądała na niezbyt przyjazną automobilom, ale może to przez te liście)
Crov ma pistolet, a sięga po siekierę? Chyba przeczytał w międzyczasie wątek światopoglądowy, bo innego wytłumaczenia nie widzę.
Skąd tam się policja wzięła na koniec? Dzięcioł po nich zadzwonił czy wiewiórka?
Czemu zdychający koleś (który notabene przypominał mi trochę Furlonga na pierwszy rzut oka) zamiast "pomocy" czy "fajka" mówi coś o bagażniku? Bez sensu.
I czemu siekiera jest zakrwawiona? Nie klei się to mocno. Już lepiej by było, gdyby i ten, co gonił był ranny - wtedy i napięcie rośnie i jakoś da się to powiązać. Albo jeszcze lepiej. Niech obok pieniędzy w bagażniku (lub na tylnym siedzeniu) będzie trup.
- Crov duszący kierowcę - no spoko, ale zbyt lajtowo to pokazane. Lepiej by było, gdyby ten gość po prostu wziął mu i umarł, bo dusicielem z Bostonu nie jesteś :)
To tyle fabularnie.
Technicznie:
- do dupy ogłosy mordobicia,
- montaż a la Bourne, kiedy koleś biegnie na początku zbędny - jeśli chciałeś zaskoczyć widza, to powinieneś zrobić właśnie odwrotnie, czyli spokojne, niemal idylliczne kadry joggera, a kiedy trafia na rozbite auto (swoją drogą lepiej by było rozbite niż na tylko awaryjkach - koleś się rozbił i co, włączył światła? dobrze, że kurna jeszcze trójkąta nie rozstawił na drodze; to oczywiście kwestia środków, ale jakiś dymek spod maski chyba idzie wygenerować choćby na planie, a samą maskę jakoś zakamuflować, np położyć na niej konar czy coś, od razu by to lepiej wyglądało); bo tak najpierw atakujesz widza montażem, a kiedy zaczyna się właściwa akcja dajesz statyczne kadry. Zero napięcia.
- pieniędzy jest mało i wyglądają jak wzięte z monopoly :) no offense, ale jeśli ten kolo nie jest Rumunem, to by znaleziskiem opatrzył chyba konającego, a nie kradł, bo nie ma co kraść :)
- chujowy tytuł - Plecak. Dobrze, że nie Plecak pełen marzeń :) reż. Jan Jakub Kolski :)
Na plus aktorsko: każdy kolo jest dobry w swej roli - Crov się nie liczy, bo nie mogę obiektywnie ocenić. Spoko jesteś, miły chłopak - zarosłeś i tyle mogę powiedzieć. I jesteś zły po przeczytaniu forum, dlatego chodzisz i mordujesz :)
Generalnie nie odbieraj tego jako ataku - fajna próba, ale wygląda na to czym jest, czyli trąci amatorką. O ile jednak technikalia to sprawa drugorzędna, tak nad fabułą spokojnie można by było przysiąść, a metraż wydłużyć o jakieś emocje i solidny cliffhanger. Bo tego tu nie ma. Ot, latają sobie chłopcy z plecakiem po lesie. Żeby chociaż łoś wyskoczył albo w krzakach czaił się ranny Eric Bana. ;)
Aha, i mało cycków, zdecydowanie. Seksistowski film w ogóle - same chłopy, zero bab. Czemu to baba nie mogła prowadzić, wtedy stłuczka była by bardziej sensowna :) I on ją wtedy znajduje, patrzy: kasa i DD. Ale ona jest ranna, a on zmęczony, więc ją bierze... pod pachę i ukrywa w krzakach. Potem dzwoni po pomoc, ale to las, więc nie ma zasięgu. Więc rozpala ją... ogniem, który następnie wykorzystuje do wysłania znaków dymnych (jest pół-Apaczem, pół-Irlandczykiem, którego zesłali do Polski w ramach przesiedlenia rezerwatów, przez to nie może sobie ułożyć życia, a całą złość wkłada w bieganie). Wtedy pojawia się grupa harcerzy, którzy akurat zaliczali kolejną sprawność w lesie. Jeden ma ze sobą siekierę. Ale to tak naprawdę nie są harcerze... to wampiry, które co miesiąc przeczesują okolicę w poszukiwaniu bezdomnych, którzy posłużą im za pożywienie do 1-ego. Eee, no dobra, zapędziłem się. Ale bezdomnego szło by w tym filmie zmieścić - w sumie dlatego ta babka (u Ciebie facet) mogła się rozbić, bo ten pijany szedł zygzakiem po drodze. Albo lepiej: niech jogger z słuchawkami na uszach nie słyszy, jak ona trąbi na niego. Przystaje na środku drogi, bo jest zmęczony i wtedy ona z piskiem go wymija - uderza w drzewo, bagażnik się otwiera, a tam kasa i trup. Albo narkotyki, teraz każdy ćpa na potęgę.
Biegacz przystaje odsapnąć i wyciąga fajka? Sorry, ale nie. Zamiast cigaretten dałbym mu raczej słuchawki na głowę, gość od razu zyska na wiarygodności (i jak biegnie wstawić odgłos hamowania i BUM, którego oczywiście nie będzie słyszał przez muzykę - przy okazji zyskujesz od razu ścieżkę dźwiękową; o prawa nie musisz się martwić, bo do joggingu można i Bacha wstawić)
Skąd nagle wziął się Crov? Gonił to auto na piechtę? Może też uprawia jogging tylko nie ma stroju? Does not compute. (już pomijając fakt, że sceneria wyglądała na niezbyt przyjazną automobilom, ale może to przez te liście)
Crov ma pistolet, a sięga po siekierę? Chyba przeczytał w międzyczasie wątek światopoglądowy, bo innego wytłumaczenia nie widzę.
Skąd tam się policja wzięła na koniec? Dzięcioł po nich zadzwonił czy wiewiórka?
Czemu zdychający koleś (który notabene przypominał mi trochę Furlonga na pierwszy rzut oka) zamiast "pomocy" czy "fajka" mówi coś o bagażniku? Bez sensu.
I czemu siekiera jest zakrwawiona? Nie klei się to mocno. Już lepiej by było, gdyby i ten, co gonił był ranny - wtedy i napięcie rośnie i jakoś da się to powiązać. Albo jeszcze lepiej. Niech obok pieniędzy w bagażniku (lub na tylnym siedzeniu) będzie trup.
- Crov duszący kierowcę - no spoko, ale zbyt lajtowo to pokazane. Lepiej by było, gdyby ten gość po prostu wziął mu i umarł, bo dusicielem z Bostonu nie jesteś :)
To tyle fabularnie.
Technicznie:
- do dupy ogłosy mordobicia,
- montaż a la Bourne, kiedy koleś biegnie na początku zbędny - jeśli chciałeś zaskoczyć widza, to powinieneś zrobić właśnie odwrotnie, czyli spokojne, niemal idylliczne kadry joggera, a kiedy trafia na rozbite auto (swoją drogą lepiej by było rozbite niż na tylko awaryjkach - koleś się rozbił i co, włączył światła? dobrze, że kurna jeszcze trójkąta nie rozstawił na drodze; to oczywiście kwestia środków, ale jakiś dymek spod maski chyba idzie wygenerować choćby na planie, a samą maskę jakoś zakamuflować, np położyć na niej konar czy coś, od razu by to lepiej wyglądało); bo tak najpierw atakujesz widza montażem, a kiedy zaczyna się właściwa akcja dajesz statyczne kadry. Zero napięcia.
- pieniędzy jest mało i wyglądają jak wzięte z monopoly :) no offense, ale jeśli ten kolo nie jest Rumunem, to by znaleziskiem opatrzył chyba konającego, a nie kradł, bo nie ma co kraść :)
- chujowy tytuł - Plecak. Dobrze, że nie Plecak pełen marzeń :) reż. Jan Jakub Kolski :)
Na plus aktorsko: każdy kolo jest dobry w swej roli - Crov się nie liczy, bo nie mogę obiektywnie ocenić. Spoko jesteś, miły chłopak - zarosłeś i tyle mogę powiedzieć. I jesteś zły po przeczytaniu forum, dlatego chodzisz i mordujesz :)
Generalnie nie odbieraj tego jako ataku - fajna próba, ale wygląda na to czym jest, czyli trąci amatorką. O ile jednak technikalia to sprawa drugorzędna, tak nad fabułą spokojnie można by było przysiąść, a metraż wydłużyć o jakieś emocje i solidny cliffhanger. Bo tego tu nie ma. Ot, latają sobie chłopcy z plecakiem po lesie. Żeby chociaż łoś wyskoczył albo w krzakach czaił się ranny Eric Bana. ;)
Aha, i mało cycków, zdecydowanie. Seksistowski film w ogóle - same chłopy, zero bab. Czemu to baba nie mogła prowadzić, wtedy stłuczka była by bardziej sensowna :) I on ją wtedy znajduje, patrzy: kasa i DD. Ale ona jest ranna, a on zmęczony, więc ją bierze... pod pachę i ukrywa w krzakach. Potem dzwoni po pomoc, ale to las, więc nie ma zasięgu. Więc rozpala ją... ogniem, który następnie wykorzystuje do wysłania znaków dymnych (jest pół-Apaczem, pół-Irlandczykiem, którego zesłali do Polski w ramach przesiedlenia rezerwatów, przez to nie może sobie ułożyć życia, a całą złość wkłada w bieganie). Wtedy pojawia się grupa harcerzy, którzy akurat zaliczali kolejną sprawność w lesie. Jeden ma ze sobą siekierę. Ale to tak naprawdę nie są harcerze... to wampiry, które co miesiąc przeczesują okolicę w poszukiwaniu bezdomnych, którzy posłużą im za pożywienie do 1-ego. Eee, no dobra, zapędziłem się. Ale bezdomnego szło by w tym filmie zmieścić - w sumie dlatego ta babka (u Ciebie facet) mogła się rozbić, bo ten pijany szedł zygzakiem po drodze. Albo lepiej: niech jogger z słuchawkami na uszach nie słyszy, jak ona trąbi na niego. Przystaje na środku drogi, bo jest zmęczony i wtedy ona z piskiem go wymija - uderza w drzewo, bagażnik się otwiera, a tam kasa i trup. Albo narkotyki, teraz każdy ćpa na potęgę.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings
17-01-2014, 01:48





