Man of Tai Chi
Keanu chyba naprawdę myśli, że zna kung-fu... Ogólnie filmik niezły. Sprawnie nakręcony i z galerią zajebistych fajterów oraz dwoma zjadliwymi Azjatkami na deser. Zdziwiło mnie, że to jest praktycznie chińska produkcja, przy czym jeszcze bardziej jest zastanawiająca rola Reevesa jako reżysera. Ale już obsadzanie siebie w roli bad guya mógł sobie odpuścić. Na głównego bohatera wybrał takiego wymiatacza, że ich finałowa bitka jest tak absurdalna w swoich próbach udowodnienia, że klepią się jak równy z równym, że poezja. Neo wygląda komicznie, kiedy próbuje wprawiać w ruch swoje 50-letnie cielsko. Aktorsko także się nie popisał i w paru momentach nawet robi się go żal, kiedy próbuje zmusić swoją postać do ekspresji... No, ale da się go przeżyć. Rewelacyjna choreografia walk, ładnie nakręconych w dodatku i bez silenia się na wymuszoną oryginalność głębszą. Bezbolesny seans, choć wywaliłbym z filmu Keanu i tego "cool" chińskiego "czarnucha".
A, niech ma naciągane 7=/10.
Sądzę, że Neo chciał połączyć w tym filmie oba nurty kina kung-fu (brutalny i wiarygodny z mistycznym i przegiętym) i pokazać, że to białe amerykańskie gwiazdy udające miszczów są prawdziwym wrogiem gatunku :)
Wyszło mu trochę koślawo i nieproporcjonalnie, ale niech będzie, że chłopina się uczy dopiero.
W której? Bo chyba ją przegapiłem...
Keanu chyba naprawdę myśli, że zna kung-fu... Ogólnie filmik niezły. Sprawnie nakręcony i z galerią zajebistych fajterów oraz dwoma zjadliwymi Azjatkami na deser. Zdziwiło mnie, że to jest praktycznie chińska produkcja, przy czym jeszcze bardziej jest zastanawiająca rola Reevesa jako reżysera. Ale już obsadzanie siebie w roli bad guya mógł sobie odpuścić. Na głównego bohatera wybrał takiego wymiatacza, że ich finałowa bitka jest tak absurdalna w swoich próbach udowodnienia, że klepią się jak równy z równym, że poezja. Neo wygląda komicznie, kiedy próbuje wprawiać w ruch swoje 50-letnie cielsko. Aktorsko także się nie popisał i w paru momentach nawet robi się go żal, kiedy próbuje zmusić swoją postać do ekspresji... No, ale da się go przeżyć. Rewelacyjna choreografia walk, ładnie nakręconych w dodatku i bez silenia się na wymuszoną oryginalność głębszą. Bezbolesny seans, choć wywaliłbym z filmu Keanu i tego "cool" chińskiego "czarnucha".
A, niech ma naciągane 7=/10.
Cytat:mamy tu przez większość czasu poważny, dość realistyczny film kopany, a jednak w paru momentach pojawiają się przegięte akcje na linkach czy wręcz magia
Sądzę, że Neo chciał połączyć w tym filmie oba nurty kina kung-fu (brutalny i wiarygodny z mistycznym i przegiętym) i pokazać, że to białe amerykańskie gwiazdy udające miszczów są prawdziwym wrogiem gatunku :)
Wyszło mu trochę koślawo i nieproporcjonalnie, ale niech będzie, że chłopina się uczy dopiero.
Cytat:Robocop nie miał tak obfitych squibsów jak Man of Tai Chi w tej jednej scenie, w której są wykorzystane
W której? Bo chyba ją przegapiłem...
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
-- Laozi
-- Laozi
17-01-2014, 21:23 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 17-01-2014, 21:26 przez Hitch.)





