Rollin' with the Nines - drugi tytuł w dorobku Juliana Gilbeya, reżysera jednego z najlepszych filmów mojego życia.
Linia oddzielająca dobro od zła w tym filmie przebiega dość prosto: źli są Murzyni, a dobrzy są biali (policjanci). Policjanci są tak dobrzy, że nawet jak dilują crackiem (znajdują 4 kilo, 3 podpierdalają, 1 oddają do depozytu), to wyłącznie w szczytnym celu pokrycia kosztów procesowych ofiar, których na to nie stać. Murzyni natomiast gwałcą, szczelają się, handlują nielegalną bronią (za to akurat szacun), ćwiartują ludzi na kawałki, odprawiają jakieś voodoo modły, ogólnie robią najgorszy syf, jaki biały mieszczuch z klasy średniej może sobie wyobrazić. Wśród tej dziczy jest jedna dobra Murzynka (fajna postać, kibicowałem jej, w tej roli Naomi Taylor), która bierze sprawy w swoje ręce i rozwala typa aż miło paczeć. Niestety jako że zemsta jest nielegalna, to Murzynka siłą rzeczy też jest zła, więc tak jak mówiłem na początku: wszyscy Murzyni są źli.
Gilbey chyba zebrał średnio fajne recenzje, bo w swoim następnym filmie gangsterskim wymyślił tak, że wszyscy źli są już tylko biali :)
6/10
Joy Ride - ale to było słabe. Grają koleś z "Treme", na którego ryj nie mogę paczeć, oraz ten aktor, co zginął w wypadku samochodowym niedawno. Mógł być świetny dreszczowiec drogi, a wyszła w sumie nudna i pretensjonalna padaka, będąca wymęczoną krzyżówką wszystkich filmów o morderczych ciężarówkach i genialnego thrillera Mostowa "Breakdown".
4/10
Linia oddzielająca dobro od zła w tym filmie przebiega dość prosto: źli są Murzyni, a dobrzy są biali (policjanci). Policjanci są tak dobrzy, że nawet jak dilują crackiem (znajdują 4 kilo, 3 podpierdalają, 1 oddają do depozytu), to wyłącznie w szczytnym celu pokrycia kosztów procesowych ofiar, których na to nie stać. Murzyni natomiast gwałcą, szczelają się, handlują nielegalną bronią (za to akurat szacun), ćwiartują ludzi na kawałki, odprawiają jakieś voodoo modły, ogólnie robią najgorszy syf, jaki biały mieszczuch z klasy średniej może sobie wyobrazić. Wśród tej dziczy jest jedna dobra Murzynka (fajna postać, kibicowałem jej, w tej roli Naomi Taylor), która bierze sprawy w swoje ręce i rozwala typa aż miło paczeć. Niestety jako że zemsta jest nielegalna, to Murzynka siłą rzeczy też jest zła, więc tak jak mówiłem na początku: wszyscy Murzyni są źli.
Gilbey chyba zebrał średnio fajne recenzje, bo w swoim następnym filmie gangsterskim wymyślił tak, że wszyscy źli są już tylko biali :)
6/10
Joy Ride - ale to było słabe. Grają koleś z "Treme", na którego ryj nie mogę paczeć, oraz ten aktor, co zginął w wypadku samochodowym niedawno. Mógł być świetny dreszczowiec drogi, a wyszła w sumie nudna i pretensjonalna padaka, będąca wymęczoną krzyżówką wszystkich filmów o morderczych ciężarówkach i genialnego thrillera Mostowa "Breakdown".
4/10
19-01-2014, 15:09 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 19-01-2014, 15:16 przez Mental.)






