OK, ostatecznie nie widziałem jedynie 3 filmów z tegorocznych Oscarów, bo jakoś najmniej mnie interesują (ten cały slave, Filomena i Sierpień - swoją drogą tytuł durny w chuj), więc powiedzmy, że mogę się oficjalnie wypowiedzieć jakoś (nie, żeby to kogoś interesowało :P ). No więc z jednej strony bieda straszna w tym roku. Ani jednego z nominowanych filmów nie nazwałbym stricte oscarowym (poza może, nomen omen, slavem, bo tematyka) i ani jedna kreacja nie powaliła mnie dokumentnie, choć i tak te nominacje prezentują się lepiej, niż filmy. Z drugiej strony - w porównaniu choćby z rokiem ubiegłym - na plus pewne novum w wybranych tytułach. Wilk, Her, Gravity - to nie są tytuły, w jakich na co dzień gustuje Akademia, więc szacun za nominacje (zwłaszcza Wilka z wiadomych przyczyn) i tym samym różnorodność wyboru. Fajnie, że obyło się tym razem też bez artystycznego syfu pokroju Amour lub King's speech. Jest więc zarazem interesująco i nieinteresująco, ale o ile wstęp mnie nie kupi, to chyba ceremonię sobie w tym roku odpuszczę, bo poza Wilkiem (któremu bez kitu dałbym wszystko, bo na tle konkurencji prezentuje się po prostu mocarnie) zero jakichkolwiek większych emocji w stosunku do nominowanych.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings
02-03-2014, 04:17





