South Park: The Stick of Truth
Grał już ktoś? Ja jestem w połowie drugiego dnia/rozdziału i mam cokolwiek mieszane uczucia. Po pierwsze, to nie jest RPG. To jRPG, który bardziej pasowałby w portfolio Square Enix, a nie Obsidianu. Akcja jest póki co liniowa na maksa, decyzji nie podejmuje się żadnych, na dialogi gracz nie ma wpływu (zresztą bohater jest najwyraźniej niemy). Ale to mniejszy problem.
Większym problemem jest walka, w której dopiero wyłazi japońska konsolowość gry. Niby turowa, w rzeczywistości zręcznościowa na maksa. KAŻDY wykonywany atak to minigierka, QTE, mashing klawiszy czy inne gówno. A niektórzy towarzysze mają ataki trudne jak cholera (Księżniczka Kenny). Zastanawia mnie, jak to wygląda w innych klasach postaci (gram złodziejem, nie jest najgorzej). Bo może się okazać, że gracz ma głównego bohatera, któremu nie wychodzi co drugi atak. A może tylko ja jestem takim niedorajdą. Poza walkami zresztą też minigierek nie brakuje. Najbardziej zirytowała mnie sekwencja taneczna, w której z jakiegoś idiotycznego powodu nie używa się WSAD, tylko kursorów (jedyny przypadek w grze). Nie domyśliłbym się tego, musiałem sprawdzić w solucji o co chodzi jakby.
Poza tym jest nieźle. Scenariusz póki co całkiem ciekawy, humor bawi jak trzeba, w dodatku gra ma zadziwiająco sympatyczny klimat dziecięcej zabawy, w której drewniany kijek decyduje o losach Wszechświata, a mały kaleka może być wszechpotęznym bardem. Naprawdę, aż się ciepło na sercu robi. Abstrahując od tego, że rzeczonemu inwalidzie kapiszonujemy mordę. Biedny Jimmy.
Póki co mogę powiedzieć jak o każdej jednej grze tej firmy: Jest dobrze, mogło być dużo lepiej. Aha, nienawidzę Ala Gore. Ile ja się z nim naużerałem.
Grał już ktoś? Ja jestem w połowie drugiego dnia/rozdziału i mam cokolwiek mieszane uczucia. Po pierwsze, to nie jest RPG. To jRPG, który bardziej pasowałby w portfolio Square Enix, a nie Obsidianu. Akcja jest póki co liniowa na maksa, decyzji nie podejmuje się żadnych, na dialogi gracz nie ma wpływu (zresztą bohater jest najwyraźniej niemy). Ale to mniejszy problem.
Większym problemem jest walka, w której dopiero wyłazi japońska konsolowość gry. Niby turowa, w rzeczywistości zręcznościowa na maksa. KAŻDY wykonywany atak to minigierka, QTE, mashing klawiszy czy inne gówno. A niektórzy towarzysze mają ataki trudne jak cholera (Księżniczka Kenny). Zastanawia mnie, jak to wygląda w innych klasach postaci (gram złodziejem, nie jest najgorzej). Bo może się okazać, że gracz ma głównego bohatera, któremu nie wychodzi co drugi atak. A może tylko ja jestem takim niedorajdą. Poza walkami zresztą też minigierek nie brakuje. Najbardziej zirytowała mnie sekwencja taneczna, w której z jakiegoś idiotycznego powodu nie używa się WSAD, tylko kursorów (jedyny przypadek w grze). Nie domyśliłbym się tego, musiałem sprawdzić w solucji o co chodzi jakby.
Poza tym jest nieźle. Scenariusz póki co całkiem ciekawy, humor bawi jak trzeba, w dodatku gra ma zadziwiająco sympatyczny klimat dziecięcej zabawy, w której drewniany kijek decyduje o losach Wszechświata, a mały kaleka może być wszechpotęznym bardem. Naprawdę, aż się ciepło na sercu robi. Abstrahując od tego, że rzeczonemu inwalidzie kapiszonujemy mordę. Biedny Jimmy.
Póki co mogę powiedzieć jak o każdej jednej grze tej firmy: Jest dobrze, mogło być dużo lepiej. Aha, nienawidzę Ala Gore. Ile ja się z nim naużerałem.
07-03-2014, 01:06





