300: Rise of Eva Green
W sumie tak powinien nazywać się ten film, który miałem okazję wczoraj obejrzeć w 3D!!!
Podstawowe pytanie, czy jest to film dobry? I tu już pojawia się problem, gdyż tego nie da się jednoznacznie powiedzieć. Jest to film zarazem niedorzecznie głupi i uwłaczający ludzkiej godności, ale jednocześnie całkiem dobrze się na nim bawiłem.
I w sumie jak na sequel 300... A właściwie to prequel... a nie jednak sequel! Sam nie wiem, gdyż film dzieje się dokładnie w tym samym momencie co 300, ale też i przed wydarzeniami z 300 jak i po wydarzeniach z 300.
W ogóle fabuła nie jest mocną stroną tego filmu i można ją skrócić tak: Grecy walczą na morzu z Persami. I w sumie podobnie jak w 300 tak i tutaj akcja z przerwami toczy się od jednej potyczki na morzu do kolejnej. I tutaj muszę przyznać, te walki na morzu naprawdę są dobre. Taranujące się statki, różne taktyki, łamiące się drewno, ludzie za burtą, fale itd. Naprawdę spora frajda, do czasu. Do czasu aż nie zacznie się walka na pokładach. Niestety walki wręcz po pewnym czasie zaczynają robić się nudne. Wiadomo, sporo CGI-krwi tryskającej na wszystkie strony i mnóstwo slow-motion. Po pewnym czasie widząc kolejne takie potyczki robi się to trochę nudne. Ale może miłośnicy 300 i Spartacusa będą zadowoleni.
Czyli w sumie taki sobie niby filmik, ale na szczęście jedna osoba robi różnicę i dla niej warto ten obraz zobaczyć:
![[Obrazek: spaetestens-naechstes-jahr-auf-dem-leipz...-green.jpg]](http://media0.faz.net/ppmedia/aktuell/feuilleton/kino/1839484916/1.2832988/article_multimedia_overview/spaetestens-naechstes-jahr-auf-dem-leipziger-wave-gothic-treffen-mit-einem-eigenen-wagen-dabei-die-antike-terroristin-artemisia-eva-green.jpg)
Nie tylko ze względu na urodę, Eva Green kradnie całe show! Jej Artemisia to naprawdę villain pierwsza klasa, przy której całe stado umięśnionych mężczyzn wypada jak mięczaki. Artemisia jest pociągająca, demoniczna, kusząca, przebiegła i najbarwniejszą i najciekawszą postacią w całym filmie.
Niestety przy jej blasku inne postacie już bledną i np. Sullivan Stapleton jako Themisokeles dowódca Greków nie ma już takiej charyzmy jak krzyczący Butler. Tak też oglądając film cały czas czeka się kiedy pojawi się Artemisia. Co niby dobrze, że mamy taką ciekawą postać, ale też, źle że przy niej losy innych już nie są tak interesujące.
Wizualnie to typowa stylistyka jak w 300. Sporo CGI, ta sama kolorystyka i slow-motion. Chociaż nie wiem czy w tym filmie tego slow-motion nie ma nawet jeszcze więcej? O dziwo muszę nawet pochwalić 3D, które co prawda głównie służy do tryskania w widza krwią. Ale czasami naprawdę potrafi budować atmosferę jak chociażby unoszące się w powietrzu pyłki. Atmosferyczne 3D, ciekawe i na plus.
Muzyka mimo, że brzmi jak odrzut z "Man of Steel" spisuje się porządnie i w swej prostocie, brutalności i głośności dobrze pasuje do obrazu.
Jakby co polecam również świetne napisy końcowe!
Tak też, nie jest to jakiś film wybitny i nigdy chyba taki nie miał być. I posiada on tyle samo wad, co zalet, ale jednak w kinie bawiłem się dobrze. Pytanie też, czy gdyby nie Eva Green i jej Artemisia to bawiłbym się równie dobrze?
+ Eva Green
+ strona wizualna
+ walki na morzu
+ muzyka
+ "scena miłosna"
+ 3D
- inni bohaterowie
- fabuła
- mało dramaturgii
- brak humoru (odrobina dobrze by zrobiła)
Ocena więc pewnie byłaby między 5/10 a 6/10, ale niech będzie, że za Evę Green podwyższam do 7/10
Niezła naparzanka i ciekawe, czy powstanie kolejna? Może...
W sumie tak powinien nazywać się ten film, który miałem okazję wczoraj obejrzeć w 3D!!!
Podstawowe pytanie, czy jest to film dobry? I tu już pojawia się problem, gdyż tego nie da się jednoznacznie powiedzieć. Jest to film zarazem niedorzecznie głupi i uwłaczający ludzkiej godności, ale jednocześnie całkiem dobrze się na nim bawiłem.
I w sumie jak na sequel 300... A właściwie to prequel... a nie jednak sequel! Sam nie wiem, gdyż film dzieje się dokładnie w tym samym momencie co 300, ale też i przed wydarzeniami z 300 jak i po wydarzeniach z 300.
W ogóle fabuła nie jest mocną stroną tego filmu i można ją skrócić tak: Grecy walczą na morzu z Persami. I w sumie podobnie jak w 300 tak i tutaj akcja z przerwami toczy się od jednej potyczki na morzu do kolejnej. I tutaj muszę przyznać, te walki na morzu naprawdę są dobre. Taranujące się statki, różne taktyki, łamiące się drewno, ludzie za burtą, fale itd. Naprawdę spora frajda, do czasu. Do czasu aż nie zacznie się walka na pokładach. Niestety walki wręcz po pewnym czasie zaczynają robić się nudne. Wiadomo, sporo CGI-krwi tryskającej na wszystkie strony i mnóstwo slow-motion. Po pewnym czasie widząc kolejne takie potyczki robi się to trochę nudne. Ale może miłośnicy 300 i Spartacusa będą zadowoleni.
Czyli w sumie taki sobie niby filmik, ale na szczęście jedna osoba robi różnicę i dla niej warto ten obraz zobaczyć:
![[Obrazek: spaetestens-naechstes-jahr-auf-dem-leipz...-green.jpg]](http://media0.faz.net/ppmedia/aktuell/feuilleton/kino/1839484916/1.2832988/article_multimedia_overview/spaetestens-naechstes-jahr-auf-dem-leipziger-wave-gothic-treffen-mit-einem-eigenen-wagen-dabei-die-antike-terroristin-artemisia-eva-green.jpg)
Nie tylko ze względu na urodę, Eva Green kradnie całe show! Jej Artemisia to naprawdę villain pierwsza klasa, przy której całe stado umięśnionych mężczyzn wypada jak mięczaki. Artemisia jest pociągająca, demoniczna, kusząca, przebiegła i najbarwniejszą i najciekawszą postacią w całym filmie.
Niestety przy jej blasku inne postacie już bledną i np. Sullivan Stapleton jako Themisokeles dowódca Greków nie ma już takiej charyzmy jak krzyczący Butler. Tak też oglądając film cały czas czeka się kiedy pojawi się Artemisia. Co niby dobrze, że mamy taką ciekawą postać, ale też, źle że przy niej losy innych już nie są tak interesujące.
Wizualnie to typowa stylistyka jak w 300. Sporo CGI, ta sama kolorystyka i slow-motion. Chociaż nie wiem czy w tym filmie tego slow-motion nie ma nawet jeszcze więcej? O dziwo muszę nawet pochwalić 3D, które co prawda głównie służy do tryskania w widza krwią. Ale czasami naprawdę potrafi budować atmosferę jak chociażby unoszące się w powietrzu pyłki. Atmosferyczne 3D, ciekawe i na plus.
Muzyka mimo, że brzmi jak odrzut z "Man of Steel" spisuje się porządnie i w swej prostocie, brutalności i głośności dobrze pasuje do obrazu.
Jakby co polecam również świetne napisy końcowe!
Tak też, nie jest to jakiś film wybitny i nigdy chyba taki nie miał być. I posiada on tyle samo wad, co zalet, ale jednak w kinie bawiłem się dobrze. Pytanie też, czy gdyby nie Eva Green i jej Artemisia to bawiłbym się równie dobrze?
+ Eva Green
+ strona wizualna
+ walki na morzu
+ muzyka
+ "scena miłosna"
+ 3D
- inni bohaterowie
- fabuła
- mało dramaturgii
- brak humoru (odrobina dobrze by zrobiła)
Ocena więc pewnie byłaby między 5/10 a 6/10, ale niech będzie, że za Evę Green podwyższam do 7/10
Niezła naparzanka i ciekawe, czy powstanie kolejna? Może...
07-03-2014, 14:52 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-03-2014, 15:26 przez Lawrence.)





