Ja bym najbardziej chciał (chociaż nie mam złudzeń i wiem, że to niemożliwe) zobaczyć nową trylogię opartą o jedną z fanowskich teorii (masa tego jest, jak ktoś nie wie to informuję, że uniwersum bardzo się rozrosło o fanfiction, jest chyba nawet dedykowana wiki), a mianowicie taką, że to co jest pokazane w Odrodzeniu (Animatrix, jak ktoś nie oglądał to nie wiem na co jeszcze czeka) to tylko wiedza o sytuacji na Ziemi tej garstki ludzi co przetrwała i nie ma to wiele wspólnego ze stanem faktycznym.
Otóż ludzie myślą, że ich przodkowie "zasnuli niebo dymem" ponieważ wydawało im się, że maszyny, zasilane początkowo energią słoneczną, nie ogarną jak się im ją odetnie. Od razu widać, że grubymi nićmi to szyte, bo jak niby te super inteligentne maszyny miałyby dać się tak załatwić. Poza tym, skoro my jako ludzie w ogóle byliśmy na takim etapie żeby stworzyć AI w pierwszej kolejności, to "zasnuwanie nieba dymem" jawi się jako strasznie prymitywna linia obrony. Co więc naprawdę się stało?
Wskazówką miałyby tutaj być scena z Rewolucji, w której Trinity wzlatuje ponad chmurę (uciekając przed salwami Miasta Maszyn), przez co statek od razu "wariuje" i spada jak kamień. Dlaczego niby tak miałby się zachować - nie przez zwykły dym przecież, te pojazdy nawet nie były odrzutowe, żeby mogły się tym "zadławić".
Teoria zakłada, że to co spowija planetę to nie jest żaden dym, tylko nanotechnologiczna bariera, którą ludzie postawili niczym firewall opuszczając ziemię, po to aby maszyny nie mogły rozprzestrzenić się poza atmosferę. Wg teorii opuściliśmy ziemię nawet nie dlatego, że nie dałoby rady stłamsić rewolucji maszyn (chociaż był to jeden z czynników - po co walczyć jak nie trzeba), tylko dlatego, że i tak była już zanieczyszczona i brzydka:P, poza tym kończyły się surowce. Tak więc, ludzkość poleciała gdzieś w pizdu do Nowej Ziemi (zostawiając "zaplombowany śmietnik" za sobą), ale oczywiście nie cała tylko jakaś wyższa klasa, a ci co zostali mieli niefart.
Wg powyższego ludzkość jako taka ma się całkiem dobrze, mało tego, jest znacznie bardziej rozwinięta niż się to na podstawie Matrixów wydaje (wspomniana nanotechnologia, pewnie statki z polem siłowym itp, można tu popuścić wodzę fantazji).
I teraz najważniejsze - gdyby przyjąć takie założenie, to mamy całą masę ciekawych opcji na fabułę + sam element zaskoczenia widza tym co napisałem wyżej (ależ trailer by można było zmontować, hoho). Jakich opcji ktoś spyta? Ano różnych, np:
1) maszyny wkurzone więzieniem w postaci Ziemi rozkminiają sposób na atak ludzkich komputerów (tych poza Ziemią) za pomocą jakiejś transmisji radiowej; jakiś wyjątkowo perfidny wirus infekuje nasz "galaktyczny internet", co wymusza konieczność działań siłowych - wracamy na Ziemię z misją bojową i odkrywamy "ludzkie pola" i Matrix (o którym wcześniej nie mieliśmy pojęcia), misja bojowa przeradza się w misję ratunkową, która odbywa się jednocześnie w real world (spektakularne walki statków ludzi z maszynami, przy czym technologia maszyn wydaje się prymitywna przy naszej, ale one mają oczywiście zdecydowaną przewagę liczebną, widzicie to?) i w samym Matrixie, bo musi to być przecież zsynchronizowane ("ciało nie może żyć bez umysłu"); jednocześnie czas gra kluczową rolę, wirus staje się coraz groźniejszy, infekuje same umysły (bo mało kto w przyszłości nie ma mózgu sprzężonego z siecią), ludzkość staje na krawędzi totalnej zagłady, płacąc za wcześniejsze niedopatrzenia (zostawienie Ziemi maszynom), czy ostateczna rozgrywka mieć będzie miejsce w wirtualnej rzeczywistości?
2) aaa chrzanić, pierwszy motyw jest tak zarąbisty, że nawet nie chce mi się wymyślać kolejnych:P
Otóż ludzie myślą, że ich przodkowie "zasnuli niebo dymem" ponieważ wydawało im się, że maszyny, zasilane początkowo energią słoneczną, nie ogarną jak się im ją odetnie. Od razu widać, że grubymi nićmi to szyte, bo jak niby te super inteligentne maszyny miałyby dać się tak załatwić. Poza tym, skoro my jako ludzie w ogóle byliśmy na takim etapie żeby stworzyć AI w pierwszej kolejności, to "zasnuwanie nieba dymem" jawi się jako strasznie prymitywna linia obrony. Co więc naprawdę się stało?
Wskazówką miałyby tutaj być scena z Rewolucji, w której Trinity wzlatuje ponad chmurę (uciekając przed salwami Miasta Maszyn), przez co statek od razu "wariuje" i spada jak kamień. Dlaczego niby tak miałby się zachować - nie przez zwykły dym przecież, te pojazdy nawet nie były odrzutowe, żeby mogły się tym "zadławić".
Teoria zakłada, że to co spowija planetę to nie jest żaden dym, tylko nanotechnologiczna bariera, którą ludzie postawili niczym firewall opuszczając ziemię, po to aby maszyny nie mogły rozprzestrzenić się poza atmosferę. Wg teorii opuściliśmy ziemię nawet nie dlatego, że nie dałoby rady stłamsić rewolucji maszyn (chociaż był to jeden z czynników - po co walczyć jak nie trzeba), tylko dlatego, że i tak była już zanieczyszczona i brzydka:P, poza tym kończyły się surowce. Tak więc, ludzkość poleciała gdzieś w pizdu do Nowej Ziemi (zostawiając "zaplombowany śmietnik" za sobą), ale oczywiście nie cała tylko jakaś wyższa klasa, a ci co zostali mieli niefart.
Wg powyższego ludzkość jako taka ma się całkiem dobrze, mało tego, jest znacznie bardziej rozwinięta niż się to na podstawie Matrixów wydaje (wspomniana nanotechnologia, pewnie statki z polem siłowym itp, można tu popuścić wodzę fantazji).
I teraz najważniejsze - gdyby przyjąć takie założenie, to mamy całą masę ciekawych opcji na fabułę + sam element zaskoczenia widza tym co napisałem wyżej (ależ trailer by można było zmontować, hoho). Jakich opcji ktoś spyta? Ano różnych, np:
1) maszyny wkurzone więzieniem w postaci Ziemi rozkminiają sposób na atak ludzkich komputerów (tych poza Ziemią) za pomocą jakiejś transmisji radiowej; jakiś wyjątkowo perfidny wirus infekuje nasz "galaktyczny internet", co wymusza konieczność działań siłowych - wracamy na Ziemię z misją bojową i odkrywamy "ludzkie pola" i Matrix (o którym wcześniej nie mieliśmy pojęcia), misja bojowa przeradza się w misję ratunkową, która odbywa się jednocześnie w real world (spektakularne walki statków ludzi z maszynami, przy czym technologia maszyn wydaje się prymitywna przy naszej, ale one mają oczywiście zdecydowaną przewagę liczebną, widzicie to?) i w samym Matrixie, bo musi to być przecież zsynchronizowane ("ciało nie może żyć bez umysłu"); jednocześnie czas gra kluczową rolę, wirus staje się coraz groźniejszy, infekuje same umysły (bo mało kto w przyszłości nie ma mózgu sprzężonego z siecią), ludzkość staje na krawędzi totalnej zagłady, płacąc za wcześniejsze niedopatrzenia (zostawienie Ziemi maszynom), czy ostateczna rozgrywka mieć będzie miejsce w wirtualnej rzeczywistości?
2) aaa chrzanić, pierwszy motyw jest tak zarąbisty, że nawet nie chce mi się wymyślać kolejnych:P
08-03-2014, 02:20 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 08-03-2014, 02:21 przez und3r.)





