NIe tracąc nadziei poszedłem do kina jak kamień przez Boga rzucony na szaniec. Pół sali nie płakało. Może na seansie Pitero ktoś zainspirowany filmem rzucił granat łzawiący.
To nie jest dobry film. To mógł być dobry film. Jest tu jakiś pomysł, kilka nieźle napisanych scen, wreszcie świetny Marcel Sabat jako Zośka. Zawiodła kompletnie reżyseria i to, że zamiast tragizmu film zbyt często uderza w ton beznadziei. Bez żartów, to naprawdę Polska Podziemna w konwencji Cześć Tereska.
Twórcy chcieli pokazać bohaterów jako małych chłopców bawiących się w wojnę. I przez pierwszą (lepszą) połowę to nawet działa. Kiedy jednak dochodzi do konfrontacji z brutalną rzeczywistością, całość się rozłazi. Komasa robi Miasto 44, ale to w Kamieniach główny bohater co chwila próbuje popełnić samobójstwo. Za mało w tym wielkiego dramatu, za dużo anemicznego smędzenia przeplatanego wybuchami histerii (scena w samochodzie, wtf?; scena w łazience, 2x wtf?).
Inne minusy: scena akcji (Pod Arsenałem, rzecz jasna) leży dokumentnie. Jeden z głównych bohaterów książki, Alek, został zredukowany do "który to do cholery był?" po seansie. Odtwórca roli Rudego ma taki wku...ający uśmiech, że w duchu cieszyłem się chwilami, jak go lali.
Najlepsza scena: Zośka reaguje na przyznanie Rudemu Virtuti Militari. Cholera, to naprawdę dobra rola. Godna lepiej napisanej postaci.
Ocena: 5+/10, bo jednak jakoś się to oglądało.
To nie jest dobry film. To mógł być dobry film. Jest tu jakiś pomysł, kilka nieźle napisanych scen, wreszcie świetny Marcel Sabat jako Zośka. Zawiodła kompletnie reżyseria i to, że zamiast tragizmu film zbyt często uderza w ton beznadziei. Bez żartów, to naprawdę Polska Podziemna w konwencji Cześć Tereska.
Twórcy chcieli pokazać bohaterów jako małych chłopców bawiących się w wojnę. I przez pierwszą (lepszą) połowę to nawet działa. Kiedy jednak dochodzi do konfrontacji z brutalną rzeczywistością, całość się rozłazi. Komasa robi Miasto 44, ale to w Kamieniach główny bohater co chwila próbuje popełnić samobójstwo. Za mało w tym wielkiego dramatu, za dużo anemicznego smędzenia przeplatanego wybuchami histerii (scena w samochodzie, wtf?; scena w łazience, 2x wtf?).
Inne minusy: scena akcji (Pod Arsenałem, rzecz jasna) leży dokumentnie. Jeden z głównych bohaterów książki, Alek, został zredukowany do "który to do cholery był?" po seansie. Odtwórca roli Rudego ma taki wku...ający uśmiech, że w duchu cieszyłem się chwilami, jak go lali.
Najlepsza scena: Zośka reaguje na przyznanie Rudemu Virtuti Militari. Cholera, to naprawdę dobra rola. Godna lepiej napisanej postaci.
Ocena: 5+/10, bo jednak jakoś się to oglądało.
10-03-2014, 01:11





