W sumie chciałem założyć topic o Gumisiach, ale uznałem, że lepiej bedzie dac zbiorczy dla wszystkich animowanych produkcji Disneya. Głównie zakładam pod wpływem najnowszego odcinka Nostalgia Critica o Disney Afternoon, m.in. Gumisie, Brygada RR, Super Baloo itd.
Ja zacznę od tego, że uwielbiam Gumisie. Jest to mój top 1 jeśli chodzi o seriale animowane, ogromna część mego dzieciństwa, uwielbiam polski dubbing bijący na głowę ten amerykański, piosenkę w wykonainu Andrzeja Zauchy, a Toadie to jeden z niewielu sidekicków, których uwielbiam i nie wyobrażam sobie jego bezistnienia. Nawet przymykam na oko ten fakt, że akcja dzieje w średniowieczu, gdzie przyjmuje się fakt istnienia smoków, potworów i magii, a wiarę w humanoidalne miśki uznaje się za bajkę :). I kilka tych głupot, jak nikt nie daje wiary królowi, że walczył z monstrualnym knurem, albo ściganie kłusownika za wysyłanie zwierzyny łownej do cyrków (wiecie, to jest straszniejsze od zabicia w polowaniu, po którym zwierz trafia jako trofeum na ścianę jaśnie pana :)). No i czemu Igthorn jest taką żałosną pipą, że nie potrafi podbić jednego zamku? Ale i tak go kocham. Jak cały serial. No, może poza nowym dubbingiem z kilku odcinkach, gdzie Tami brzmi jakby był zaspany. Grunt, że reszta całej polskiej obsady się zachowała, bo innych polskich głosów nie wyobrażam.
---
A znacie taki serial Darkwing Duck? Nie? U nas znany jako "Dzielny Agent Kaczor"... Nie?
Ja ten show znam z niemieckiego Super RTL, a u nas można było zobaczyć tylko 7 odcinków, a potem zdjęli, bo... był przepełniony przemocą.
A co to za przemoc? Czyżby w każdym odcinku ktoś ginął? W kadrze? Lała się krew? Były walki brutalnością zawstydzają "Tygrysią Maskę"? Było mrocznie i klimat był depresyjny? Powiedz, jaka to była przemoc?! Seksualna?!?
Przemoc była...
....typowo kreskówkowa. Czyli po zmiażdżeniu zmieniasz się w placek, ale po chwili jesteś cały, spadasz w dół jak zdasz z tego sprawę, a po wybuchu najwyżej jesteś osmolony.
Ja zacznę od tego, że uwielbiam Gumisie. Jest to mój top 1 jeśli chodzi o seriale animowane, ogromna część mego dzieciństwa, uwielbiam polski dubbing bijący na głowę ten amerykański, piosenkę w wykonainu Andrzeja Zauchy, a Toadie to jeden z niewielu sidekicków, których uwielbiam i nie wyobrażam sobie jego bezistnienia. Nawet przymykam na oko ten fakt, że akcja dzieje w średniowieczu, gdzie przyjmuje się fakt istnienia smoków, potworów i magii, a wiarę w humanoidalne miśki uznaje się za bajkę :). I kilka tych głupot, jak nikt nie daje wiary królowi, że walczył z monstrualnym knurem, albo ściganie kłusownika za wysyłanie zwierzyny łownej do cyrków (wiecie, to jest straszniejsze od zabicia w polowaniu, po którym zwierz trafia jako trofeum na ścianę jaśnie pana :)). No i czemu Igthorn jest taką żałosną pipą, że nie potrafi podbić jednego zamku? Ale i tak go kocham. Jak cały serial. No, może poza nowym dubbingiem z kilku odcinkach, gdzie Tami brzmi jakby był zaspany. Grunt, że reszta całej polskiej obsady się zachowała, bo innych polskich głosów nie wyobrażam.
---
A znacie taki serial Darkwing Duck? Nie? U nas znany jako "Dzielny Agent Kaczor"... Nie?
Ja ten show znam z niemieckiego Super RTL, a u nas można było zobaczyć tylko 7 odcinków, a potem zdjęli, bo... był przepełniony przemocą.
A co to za przemoc? Czyżby w każdym odcinku ktoś ginął? W kadrze? Lała się krew? Były walki brutalnością zawstydzają "Tygrysią Maskę"? Było mrocznie i klimat był depresyjny? Powiedz, jaka to była przemoc?! Seksualna?!?
Przemoc była...
....typowo kreskówkowa. Czyli po zmiażdżeniu zmieniasz się w placek, ale po chwili jesteś cały, spadasz w dół jak zdasz z tego sprawę, a po wybuchu najwyżej jesteś osmolony.
26-03-2014, 23:53 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 17-04-2014, 17:23 przez OGPUEE.)





