The Return of Godzilla [1984], czyli początek ery Heisei i pierwsza wprawka do seansu filmu Edwardsa :)
Fajna bzdura, głupia niemiłosiernie, ale fajna. To jeszcze nie ten design Gojiry, który najbardziej mi się podoba, ale już blisko. Monstrum świetnie się prezentuje, a wszelkie ujęcia z makietami wymiatają. Mogli sobie tylko darować wmontowywanie faceta w kostiumie w prawdziwe ujęcia miasta i uciekających tłumów, bo zawsze zaczynają się problemy ze skalą i Godzilla skacze z 50 na jakieś 200 metrów między ujęciami. No ale OK.
Ludzcy bohaterowie są absolutnie beznadziejni i zastanawiam się czy to z filmem jest coś nie tak, czy może ze mną? Czy "śmierć" Godzilli w finale powinna mnie smucić? Z drugiej strony dialog Ludzie stworzyli potwora. To ludzie są potworami zdaje się jakby wskazywać na to, że to jednak Godzilli powinno się kibicować, nawet jeśli sieje śmierć i zniszczenie.
Wisienką na torcie jest potężna dawka kiczu w postaci sielsko-romantycznego motywu muzycznego, który atakuje ilekroć na ekranie pojawia się (śliczna, ale niepełniąca żadnej roli) kobieca bohaterka i facepalmowy epizod z bezdomnym. Hihi.
6/10
Fajna bzdura, głupia niemiłosiernie, ale fajna. To jeszcze nie ten design Gojiry, który najbardziej mi się podoba, ale już blisko. Monstrum świetnie się prezentuje, a wszelkie ujęcia z makietami wymiatają. Mogli sobie tylko darować wmontowywanie faceta w kostiumie w prawdziwe ujęcia miasta i uciekających tłumów, bo zawsze zaczynają się problemy ze skalą i Godzilla skacze z 50 na jakieś 200 metrów między ujęciami. No ale OK.
Ludzcy bohaterowie są absolutnie beznadziejni i zastanawiam się czy to z filmem jest coś nie tak, czy może ze mną? Czy "śmierć" Godzilli w finale powinna mnie smucić? Z drugiej strony dialog Ludzie stworzyli potwora. To ludzie są potworami zdaje się jakby wskazywać na to, że to jednak Godzilli powinno się kibicować, nawet jeśli sieje śmierć i zniszczenie.
Wisienką na torcie jest potężna dawka kiczu w postaci sielsko-romantycznego motywu muzycznego, który atakuje ilekroć na ekranie pojawia się (śliczna, ale niepełniąca żadnej roli) kobieca bohaterka i facepalmowy epizod z bezdomnym. Hihi.
6/10
08-04-2014, 19:33





