Trudno w dwóch zdaniach ;)
Generalnie film jest mega indiasem i z jednej strony ma ładne obrazki i zdjęcia, z drugiej w połowie filmu ma się przesyt tego, że ciągle walą nam światłem w oczy i widzimy tylko zarysy postaci, klimatem wszystko ocieka, choć widać, że reżyser robił co chciał, co czasami owocuje artystowskimi pierdółami. Ale po uszach dostajemy tak kultowym retro-soundtrackiem i kulejącym acz fajnym CGI, że jakoś po prostu kupuję ten kicz i klisze. W scenariusz też nikt się nie wtrącał, więc pewnych rzeczy trzeba się domyślić pewne postacie są niepotrzebne i niecharakterystyczne... Realizacyjnie retro tkwi też w takich niuansach jak pancerny podkoszulek naszej robocicy - bo OK, skórę ma odporną nawet na amunicję AP, ale że podkoszulek też? Jednocześnie choreografia jak np. Maszyna wręcz poniewiera żołnierzami jest super. Klimat "niemych" weteranów, w ogóle pierwsza scena z facetem który stracił kawał mózgu, później z facetem bez rąk... cud miód. Dialogi w scenie z testem turinga pyszne, sceny procedur (wkładanie cyber mózgu do robota) karykaturalne. Dużo rzeczy jest tu tak bardzo tylko dla efekciarstwa...
Hmm... podsumowując ten bełkot - jestem świadomy wszystkich wad tego filmu, ale go uwielbiam za klimat, muzykę, Maszynę, Toby Stephensa, bezczelne kradzieże z Ghost in the Shell i miliona innych rzeczy. Wizualnie, muzycznie itd.
Generalnie film jest mega indiasem i z jednej strony ma ładne obrazki i zdjęcia, z drugiej w połowie filmu ma się przesyt tego, że ciągle walą nam światłem w oczy i widzimy tylko zarysy postaci, klimatem wszystko ocieka, choć widać, że reżyser robił co chciał, co czasami owocuje artystowskimi pierdółami. Ale po uszach dostajemy tak kultowym retro-soundtrackiem i kulejącym acz fajnym CGI, że jakoś po prostu kupuję ten kicz i klisze. W scenariusz też nikt się nie wtrącał, więc pewnych rzeczy trzeba się domyślić pewne postacie są niepotrzebne i niecharakterystyczne... Realizacyjnie retro tkwi też w takich niuansach jak pancerny podkoszulek naszej robocicy - bo OK, skórę ma odporną nawet na amunicję AP, ale że podkoszulek też? Jednocześnie choreografia jak np. Maszyna wręcz poniewiera żołnierzami jest super. Klimat "niemych" weteranów, w ogóle pierwsza scena z facetem który stracił kawał mózgu, później z facetem bez rąk... cud miód. Dialogi w scenie z testem turinga pyszne, sceny procedur (wkładanie cyber mózgu do robota) karykaturalne. Dużo rzeczy jest tu tak bardzo tylko dla efekciarstwa...
Hmm... podsumowując ten bełkot - jestem świadomy wszystkich wad tego filmu, ale go uwielbiam za klimat, muzykę, Maszynę, Toby Stephensa, bezczelne kradzieże z Ghost in the Shell i miliona innych rzeczy. Wizualnie, muzycznie itd.
16-04-2014, 01:31






