Powtórka na blu-ray (po trzech latach od ostatniego seansu) w toku, trylogia za mną, a to coś, co się jej do dupy przykleiło jeszcze przede mną. Dziwna sytuacja, bo w trylogii Verbinskiego każdy kolejny film miał więcej rzeczy, które mnie wkurzały, więcej rzeczy które zrobiono nie tak, jakbym sobie tego życzył, a mimo to, każdy kolejny film lepiej mi się oglądało i po wczorajszym seansie At World's End utwierdziłem się w przekonaniu że to moja ulubiona część (choć tak naprawdę to razem z Dead Man's Chest, bo to właściwie jeden film) - wprost uwielbiam to zakręcenie ciągłych zdrad i sojuszy oraz bitwę w wirze :) Za to jedynka pod koniec mnie zaczyna nudzić (atak zombie-piratów na statek w szczególności).
Czwarta część niby też wpisuje się w ten schemat, że każda kolejna jest coraz bardziej wkurzająca, ale już nie w ten że się lepiej ogląda. Zobaczymy jak wypadnie dzisiejsza powtórka, aż się boję.
Czwarta część niby też wpisuje się w ten schemat, że każda kolejna jest coraz bardziej wkurzająca, ale już nie w ten że się lepiej ogląda. Zobaczymy jak wypadnie dzisiejsza powtórka, aż się boję.
19-04-2014, 17:45 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 19-04-2014, 17:50 przez Gieferg.)





