(04-05-2014, 16:36)Mierzwiak napisał(a): Ale to chyba oczywiste, że - niezależnie od tego co sądzisz o takiej sztuce - jednorazową, wziętą z dupy prowokację odbiera się inaczej niż podobny akt w wykonaniu kogoś, kto czymś takim się po prostu zajmuje i jest z tego znany?
Nie jest to oczywiste.
Po pierwsze: to nie jest jednorazowa prowokacja w wykonaniu Shiai, tylko cykl, nazwijmy to dziwacznych, zachowań - być może za nimi coś się kryje (remember, remember, Phoenix in november ;), a być może kolesiowi faktycznie odbiło. Couldn't tell ya.
Po drugie: oba te hmm "akty" stanowią dokładnie to samo - coś, co można odczytać, jako próbę nawiązania kontaktu z odbiorcą. Próbę moim zdaniem nieudaną, bo od samego siedzienia i gapienia się w pustkę przez x godzin bez żadnej reakcji można co najwyżej dostać bólu dupy.
Po trzecie: Abramowicz jest od lat znana z tworzenia sztuki (jakkolwiek miejscami wielce wątpliwej), wobec czego tym bardziej powinna być nastawiona na większy krytycyzm, zwłaszcza, że jej wcześniejsze "dzieła" nie ograniczają się do podobnych bezsensów bez choćby odrobiny myśli przewodniej i autentycznie coś za nimi stoi. A tu po prostu sobie siedzi i, mówiąc dosadnie, pierdzi w stołek. Tak więc, skoro można naskakiwać na takiego Spielberga za tworzenie ostatnio chujowych, względem jego wcześniejszych dokonań, filmów, tak i nie widzę przeszkód, by posiadówkę by Abramowicz odebrać dokładnie to samo, jak posiadówkę by Shia - wzruszeniem ramion.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings
04-05-2014, 17:15





