B-O-R-I-N-G A-S F-U-C-K
Nie pamiętam kiedy się tak męczyłem na jakimś filmie. Jedyną dobrą sceną jest ta w której uświadamiają Muprhy'ego. Cała reszta nie ma do zaoferowania NIC. W tym filmie się koorva nic nie dzieje. Nie ma ani jednej dobrej sceny akcji, jest tylko NUUUUDNE do porzygania pitu pitu od początku do końca, które swoimi żałosnymi nawiązaniami do oryginału tylko i wyłącznie wkurza. Wspomnijmy jeszcze o villainach - bardziej bezjajecznych przeciwników dawno nie widziałem. Już Electro z TASM2 był lepszy (przynajmniej go zapamiętałem). Tutaj nawet nie pamiętam co sie stało z gostkiem odpowiedzialnym za bombę w samochodzie Murphy'ego.
Tylko Kinnaman powiedzmy że jako tako daje radę.
Co za ścierwo.
2/10
Total Fekall z Colinem było lepsze od tego, a Robocop 3 przynajmniej śmieszył swoją głupotą.
Nie pamiętam kiedy się tak męczyłem na jakimś filmie. Jedyną dobrą sceną jest ta w której uświadamiają Muprhy'ego. Cała reszta nie ma do zaoferowania NIC. W tym filmie się koorva nic nie dzieje. Nie ma ani jednej dobrej sceny akcji, jest tylko NUUUUDNE do porzygania pitu pitu od początku do końca, które swoimi żałosnymi nawiązaniami do oryginału tylko i wyłącznie wkurza. Wspomnijmy jeszcze o villainach - bardziej bezjajecznych przeciwników dawno nie widziałem. Już Electro z TASM2 był lepszy (przynajmniej go zapamiętałem). Tutaj nawet nie pamiętam co sie stało z gostkiem odpowiedzialnym za bombę w samochodzie Murphy'ego.
Tylko Kinnaman powiedzmy że jako tako daje radę.
Co za ścierwo.
2/10
Total Fekall z Colinem było lepsze od tego, a Robocop 3 przynajmniej śmieszył swoją głupotą.
06-05-2014, 01:29 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-05-2014, 10:43 przez Gieferg.)





