Obraz filmu jaki wyłania się z recenzji to "Świetne sceny z udziałem potworów, których ukoronowaniem jest trzeci akt + tekturowi bohaterowie z szarżującym Cranstonem na czele, a wszystko to podlane gromkopierdnym, śmiertelnie poważnym sosem à la Nolan" czyli w sumie to samo co w japońskich filmach tylko w hollywoodzkim wydaniu, lepiej zagrane i zrealizowane.
Nie jestem zaskoczony, a to co rzekomo słabe zlewam, bo i tak najbardziej interesują mnie sceny z Godzillą i MUTO. Gorzej jeśli to właśnie one rozczarują.
Nie jestem zaskoczony, a to co rzekomo słabe zlewam, bo i tak najbardziej interesują mnie sceny z Godzillą i MUTO. Gorzej jeśli to właśnie one rozczarują.
11-05-2014, 16:37 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 11-05-2014, 16:39 przez Mierzwiak.)





