No właśnie nie da się Ciebie zacytować bo nie podajesz nic treściwego. To, że Ci się film podobał to jedna sprawa a to, że uważasz go za film dobry to inna sprawa. To, że mi się coś podobało to znaczy, że mi się to podobało i nic więcej. Jesteś najważniejszy, że uważasz, iż to co się Tobie podoba to znaczy, że to jest dobre? Proszę podaj mi co zahacza o paranoje!
Wiek nie znaczy, że dziecko nie zrozumie czegoś wyższych lotów. TRZEBA od najmłodszych lat wpajać dziecku wiedzę, oczywiście w odpowiedni sposób. Wiesz dlaczego Mozart(chyba nie pamiętam dokładnie) tak pięknie komponował? Bo od najmłodszych lat pielęgnowano jego talent. Czytałeś coś o Kasparovie? Wiesz co sądzi o swoim sukcesie? Wiesz czemu go zawdzięcza? Właśnie temu, że od małolata grał w szachy dzień w dzień. Sam pisał, że mistrzem się nie rodzimy, mistrzem zostajemy. Jeżeli od najmłodszych lat będziemy dbać o zdolności w jakimś kierunku u dziecka (trzeba się wysilić żeby je znaleźć ale warto) to może z niego wyrosnąć ktoś naprawdę wyjątkowy.
Tak samo jest z literaturą. Jeżeli chcemy zobaczyć jeszcze twórcę w przyszłości na miarę Mickiewicza, Kochanowskiego, Reja, Dostojewskiego, Sienkiewicza, Prusa, Lema to trzeba od najmłodszych lat rozwijać jego talent. Jeżeli taki ktoś zostanie olany (brzydko to brzmi ale tak się dzieje często) przez rodziców to nic z tego nie będzie nawet jeżeli miał ogromny potencjał. Olewaniem jest także np. brak urozmaicenia w książkach dziecka. Jeżeli nie zostanie mu podana książka osobiście to wątpię żeby sam po nią sięgnął bo przecież nic o niej nie wie bo w jego kręgu raczej się nie będzie mówić o książkach chociażby Lema. Jeżeli rzuci się kogoś na głęboką wodę to często może sobie sam poradzić z problemem. Przykładem jest nauka snowboardu, jeżdżenia na nartach albo windsurfingu. Jeżeli ktoś będzie na stoku dość stromym z nogami wpiętymi w snowboard/narty to po jakimś czasie nauczy się radzić --> bo nie będzie miał ten ktoś innego wyboru. Tak samo jak się uczyłem pływania na windsurfingu to też najpierw 2-4 dni koleś powiedział żebyśmy wypłynęli na środek jeziora i próbowali. Po tych kilku dniach wszyscy sobie radzili dosyć dobrze. Potem nastąpiło szlifowanie techniki. Oczywiście po tym jednym wyjeździe dawałem sobie niby radę ale trzeba długo trenować żeby opanować technikę i pływać/jeździć we wszystkich warunkach. Ale uważam, że takie wrzucenie na głęboką wodę ogromnie pomaga. Jak byłem mały to zawsze bałem się brudnej wody. Raz płynąc wisłą wpadłem do wody...to nie było nic strasznego ;) Ale oczywiście unikam brudnej wody ale wtedy myślałem, że jak wpadnę to coś strasznego się stanie. Teraz jako ratownik wiem przynajmniej, że się nie zastanawiać tylko wskakiwać do każdej wody, to nie zabije. Tak samo z literaturą popularną tą lepszą albo piękną. Jak się najpierw da do ręki, dziecko zacznie czytać może da radę samo może nie. Jeżeli nie to trzeba pomóc, zachęcić, pokazać, że to nie boli.
Dziecko może się nawet trudniejszych aspektów matematyki nauczyć (jeżeli ma ku temu zdolności) już w najmłodszych latach ale trzeba o to zadbać, wyciągnąć pomocną dłoń, napocić się żeby pomóc mu pojąć wiedzę, zachęcić go.
Jeżeli zostawimy taką osobę tak po prostu i nie będziemy dbali o jego zdolności to wyrośnie z niego kolejna osoba podążająca za trendami i zapewne korzystająca tylko z sztuki banalnej, rozrywkowej.
CSI, Jericho, Lost są dla mnie mało ciekawe. Co prawda jest Detektyw Monk, którego lubię bo jest niezłym serialem komediowym ale np. Latający Cyrk Monthy Pythona uważam za najlepszy komediowy serial. Oczywiście to jest subiektywna opinia. Ja tam widzę, że są gorsze niż kiedyś ale może ciężko mi to oceniać bo ja oceniam na podstawie filmów wojennych, gangsterskich, dramatów oraz seriali. Ostatni porządny serial nowy jaki widziałem to "Sześć Stóp Pod Ziemią" ale to moja skromna opinia. Nie sugeruję się rankingami ale zauważ, że na liście AFI 100 najlepszych filmów to mało widać nowych produkcji. Ale rankingi mogą jedynie coś sugerować. Nadal powstają dobre filmy ale moim zdaniem nie ma już produkcji wspaniałych.
Wiek nie znaczy, że dziecko nie zrozumie czegoś wyższych lotów. TRZEBA od najmłodszych lat wpajać dziecku wiedzę, oczywiście w odpowiedni sposób. Wiesz dlaczego Mozart(chyba nie pamiętam dokładnie) tak pięknie komponował? Bo od najmłodszych lat pielęgnowano jego talent. Czytałeś coś o Kasparovie? Wiesz co sądzi o swoim sukcesie? Wiesz czemu go zawdzięcza? Właśnie temu, że od małolata grał w szachy dzień w dzień. Sam pisał, że mistrzem się nie rodzimy, mistrzem zostajemy. Jeżeli od najmłodszych lat będziemy dbać o zdolności w jakimś kierunku u dziecka (trzeba się wysilić żeby je znaleźć ale warto) to może z niego wyrosnąć ktoś naprawdę wyjątkowy.
Tak samo jest z literaturą. Jeżeli chcemy zobaczyć jeszcze twórcę w przyszłości na miarę Mickiewicza, Kochanowskiego, Reja, Dostojewskiego, Sienkiewicza, Prusa, Lema to trzeba od najmłodszych lat rozwijać jego talent. Jeżeli taki ktoś zostanie olany (brzydko to brzmi ale tak się dzieje często) przez rodziców to nic z tego nie będzie nawet jeżeli miał ogromny potencjał. Olewaniem jest także np. brak urozmaicenia w książkach dziecka. Jeżeli nie zostanie mu podana książka osobiście to wątpię żeby sam po nią sięgnął bo przecież nic o niej nie wie bo w jego kręgu raczej się nie będzie mówić o książkach chociażby Lema. Jeżeli rzuci się kogoś na głęboką wodę to często może sobie sam poradzić z problemem. Przykładem jest nauka snowboardu, jeżdżenia na nartach albo windsurfingu. Jeżeli ktoś będzie na stoku dość stromym z nogami wpiętymi w snowboard/narty to po jakimś czasie nauczy się radzić --> bo nie będzie miał ten ktoś innego wyboru. Tak samo jak się uczyłem pływania na windsurfingu to też najpierw 2-4 dni koleś powiedział żebyśmy wypłynęli na środek jeziora i próbowali. Po tych kilku dniach wszyscy sobie radzili dosyć dobrze. Potem nastąpiło szlifowanie techniki. Oczywiście po tym jednym wyjeździe dawałem sobie niby radę ale trzeba długo trenować żeby opanować technikę i pływać/jeździć we wszystkich warunkach. Ale uważam, że takie wrzucenie na głęboką wodę ogromnie pomaga. Jak byłem mały to zawsze bałem się brudnej wody. Raz płynąc wisłą wpadłem do wody...to nie było nic strasznego ;) Ale oczywiście unikam brudnej wody ale wtedy myślałem, że jak wpadnę to coś strasznego się stanie. Teraz jako ratownik wiem przynajmniej, że się nie zastanawiać tylko wskakiwać do każdej wody, to nie zabije. Tak samo z literaturą popularną tą lepszą albo piękną. Jak się najpierw da do ręki, dziecko zacznie czytać może da radę samo może nie. Jeżeli nie to trzeba pomóc, zachęcić, pokazać, że to nie boli.
Dziecko może się nawet trudniejszych aspektów matematyki nauczyć (jeżeli ma ku temu zdolności) już w najmłodszych latach ale trzeba o to zadbać, wyciągnąć pomocną dłoń, napocić się żeby pomóc mu pojąć wiedzę, zachęcić go.
Jeżeli zostawimy taką osobę tak po prostu i nie będziemy dbali o jego zdolności to wyrośnie z niego kolejna osoba podążająca za trendami i zapewne korzystająca tylko z sztuki banalnej, rozrywkowej.
CSI, Jericho, Lost są dla mnie mało ciekawe. Co prawda jest Detektyw Monk, którego lubię bo jest niezłym serialem komediowym ale np. Latający Cyrk Monthy Pythona uważam za najlepszy komediowy serial. Oczywiście to jest subiektywna opinia. Ja tam widzę, że są gorsze niż kiedyś ale może ciężko mi to oceniać bo ja oceniam na podstawie filmów wojennych, gangsterskich, dramatów oraz seriali. Ostatni porządny serial nowy jaki widziałem to "Sześć Stóp Pod Ziemią" ale to moja skromna opinia. Nie sugeruję się rankingami ale zauważ, że na liście AFI 100 najlepszych filmów to mało widać nowych produkcji. Ale rankingi mogą jedynie coś sugerować. Nadal powstają dobre filmy ale moim zdaniem nie ma już produkcji wspaniałych.
"Nie żałuj, nigdy nie żałuj, że mogłeś coś zrobić w życiu, a tego nie zrobiłeś. Nie zrobiłeś, bo nie mogłeś." Stanisław Lem
30-07-2007, 19:38





